Rozwój dziecka 0–12 miesięcy – pierwszy rok życia widziany z bliska
Pierwszy rok życia dziecka jest niezwykły nie dlatego, że w ciągu dwunastu miesięcy pojawia się wyjątkowo dużo nowych umiejętności, ale dlatego, że zmienia się właściwie cały sposób funkcjonowania małego człowieka. Noworodek, który początkowo potrzebuje dorosłego niemal do każdej zmiany pozycji i regulacji większości codziennych potrzeb, pod koniec pierwszego roku potrafi aktywnie wpływać na otoczenie: samodzielnie zmienia pozycję, sięga po przedmioty, szuka ich, komunikuje swoje zamiary, rozpoznaje ludzi, przewiduje proste zdarzenia i coraz wyraźniej pokazuje własne preferencje.
Jako mama długo patrzyłam na pierwszy rok przede wszystkim przez kamienie milowe. Kiedy zacznie podnosić głowę? Kiedy się obróci? Czy powinno już siedzieć? Kiedy pojawi się pierwsze słowo? Dopiero z czasem, czytając więcej o rozwoju niemowląt, zaczęłam rozumieć, że takie pytania są potrzebne, ale nie pokazują całego obrazu. Znacznie ciekawsze jest obserwowanie tego, jak jedna nowa możliwość otwiera drogę kolejnej.

Stabilniejsza głowa pozwala dłużej patrzeć. Lepsza kontrola tułowia uwalnia ręce. Chwyt umożliwia dokładniejsze badanie przedmiotów. Obrót zmienia perspektywę. Przemieszczanie się pozwala samemu wybierać obiekty zainteresowania. Coraz sprawniejsza komunikacja sprawia, że dziecko nie tylko reaguje na dorosłego, ale coraz aktywniej wciąga go do swojego świata.
Dlatego rozwój dziecka 0–12 miesięcy traktuję dziś jako jeden proces, w którym ciało, poznanie, emocje, komunikacja i relacja z opiekunem rozwijają się równolegle i stale na siebie wpływają. To część znacznie szerszego procesu, w którym kolejne obszary rozwoju dziecka stopniowo zaczynają tworzyć coraz bardziej zorganizowane działanie.
Pierwszy rok życia nie jest tabelą do odhaczania
Tabele rozwojowe potrafią uspokajać, ale potrafią też niepotrzebnie niepokoić. Łatwo spojrzeć na dziecko znajomych, które wcześniej usiadło albo zaczęło raczkować, i zacząć zastanawiać się, czy nasze rozwija się prawidłowo.
Tymczasem prawidłowy rozwój nie oznacza, że wszystkie dzieci wykonują tę samą czynność dokładnie w tym samym tygodniu życia.
Istnieje kolejność wynikająca z dojrzewania organizmu, ale istnieje również duża indywidualna zmienność. Jedno dziecko długo doskonali podporę i obracanie się. Inne intensywnie eksperymentuje z pozycją siedzącą. Jedno wcześniej zaczyna przemieszczać się po podłodze, a drugie dłużej pozostaje zainteresowane manipulowaniem przedmiotami w jednej pozycji.
Dlatego coraz częściej patrzę nie tylko na to, czy dana umiejętność już się pojawiła, ale również na kierunek zmian.
Czy dziecko robi coś, czego nie potrafiło miesiąc wcześniej?
Czy ruch staje się bardziej różnorodny?
Czy coraz dłużej skupia uwagę?
Czy zaczyna przewidywać, co wydarzy się za chwilę?
Czy szuka kontaktu?
Czy ma coraz więcej sposobów komunikowania potrzeb?
To właśnie taki obraz pozwala lepiej zrozumieć pierwszy rok.
0–3 miesiące – dziecko zaczyna organizować swoje ciało
Pierwsze tygodnie są okresem ogromnego przystosowania. Dziecko przechodzi ze środowiska wewnątrzmacicznego do świata, w którym musi samodzielnie oddychać, reagować na temperaturę, dźwięki, światło i grawitację.
Noworodek nie kontroluje jeszcze stabilnie głowy. Jego ruchy mogą wydawać się chaotyczne, a wiele reakcji ma charakter odruchowy. Nie oznacza to jednak, że w tym czasie „nic się nie dzieje”.
Wręcz przeciwnie.
Kontrola głowy zaczyna zmieniać kontakt ze światem
W pierwszych miesiącach stopniowo poprawia się kontrola głowy i tułowia. Podczas leżenia na brzuchu dziecko podejmuje krótkie próby unoszenia głowy. Z czasem utrzymuje ją dłużej i zaczyna stabilniej podpierać się na przedramionach.
Dla dorosłego może wyglądać to jak zwykłe wzmacnianie mięśni. W rzeczywistości dziecko uczy się zarządzać ciężarem własnej głowy, dostosowywać napięcie mięśni i utrzymywać obraz wzrokowy mimo zmiany pozycji.
Lepsza kontrola głowy zaczyna mieć znaczenie również w kontakcie z rodzicem. Dziecko może dłużej patrzeć na twarz, śledzić ruch i coraz aktywniej reagować na obecność drugiej osoby.
Twarz i głos są pierwszymi ważnymi bodźcami
W pierwszych miesiącach szczególnie fascynujące jest obserwowanie, jak mocno niemowlę interesuje się twarzą człowieka.
Nie potrzebuje skomplikowanych zabawek, żeby doświadczać świata. Mimika, głos, rytm mowy, dotyk i powtarzalne czynności wykonywane przez opiekuna dostarczają ogromnej ilości informacji.
Dziecko stopniowo zaczyna rozpoznawać znajome głosy i twarze. Coraz częściej odpowiada uśmiechem, zatrzymuje wzrok i podejmuje pierwsze „rozmowy” złożone z mimiki oraz dźwięków.
Wtedy po raz pierwszy bardzo wyraźnie zobaczyłam, że rozwój społeczny, poznawczy i komunikacyjny trudno naprawdę od siebie oddzielić.
3–6 miesięcy – ręce zaczynają zmieniać sposób poznawania świata
W kolejnych miesiącach ruch staje się coraz bardziej celowy. Dziecko nie tylko patrzy na przedmiot. Próbuje go dosięgnąć.
To ogromna zmiana.
Od przypadkowego dotknięcia do celowego chwytu
Na początku ręka może trafić w przedmiot trochę przypadkowo. Z czasem ruch staje się coraz dokładniejszy. Dziecko sięga, chwyta, przyciąga przedmiot do siebie i zaczyna go badać.
Ogląda.
Obraca.
Dotyka.
Przekłada.
Wkłada do ust.
Z perspektywy dorosłego wiele tych czynności wygląda podobnie. Dla dziecka każda dostarcza jednak innych informacji.
Przedmiot może być twardy albo miękki.
Gładki albo chropowaty.
Ciężki albo lekki.
Może wydawać dźwięk.
Może zmieniać kształt pod naciskiem.
W ten sposób ręce stają się jednym z podstawowych narzędzi poznawania.
Stabilność tułowia daje dłoniom większą swobodę
To tutaj bardzo dobrze widać, dlaczego nie ma sensu dzielić rozwoju na całkowicie niezależne dziedziny.
Żeby dokładnie sięgnąć po zabawkę, dziecko potrzebuje stabilnego ciała.
Żeby podczas leżenia na brzuchu oderwać jedną rękę od podłoża, musi przenieść ciężar na drugą stronę.
Żeby obserwować przedmiot trzymany w dłoni, musi jednocześnie kontrolować głowę i wzrok.
Dlatego rozwój ręki jest powiązany z całym procesem zdobywania coraz lepszej kontroli nad postawą, równowagą i możliwością samodzielnej zmiany pozycji.
Obracanie się zmienia perspektywę dziecka
Pierwszy samodzielny obrót był dla mnie jednym z tych momentów, które wyglądają banalnie dopiero po czasie.
Dla dziecka oznacza jednak coś bardzo ważnego: po raz pierwszy może samodzielnie zmienić położenie całego ciała i tym samym własny punkt obserwacji.
Zaczyna odkrywać, że ruch może prowadzić do celu.
Jeśli coś znajduje się z boku, można się do tego obrócić.
Jeśli pozycja jest niewygodna, można ją zmienić.
Ruch przestaje być tylko aktywnością ciała. Staje się narzędziem działania.
To początek bardzo ważnej zależności:
widzę → chcę → próbuję się przemieścić → osiągam albo nie osiągam celu → zmieniam sposób działania.
W tej prostej sekwencji zaczyna pojawiać się zarówno motoryka, jak i planowanie.
6–9 miesięcy – świat zaczyna być dostępny z wielu pozycji
W drugiej połowie pierwszego roku dziecko zwykle znacznie sprawniej kontroluje ciało.
Pojawiają się kolejne sposoby zmiany pozycji, stabilniejszy podpór, coraz lepszy chwyt oraz możliwość bardziej złożonego manipulowania przedmiotami.
Nie wszystkie dzieci przechodzą przez te etapy identycznie. Właśnie tutaj szczególnie widać indywidualne strategie ruchowe.
Samodzielne siedzenie zmienia funkcję rąk
Kiedy dziecko potrafi stabilnie siedzieć, jego ręce przestają być przede wszystkim zabezpieczeniem przed utratą równowagi.
Może używać ich do działania.
Przekłada zabawkę.
Uderza jednym przedmiotem o drugi.
Wkłada element do pojemnika.
Wyciąga.
Obraca.
Sprawdza.
Pozycja ciała wpływa więc bezpośrednio na sposób poznawania.
To jeden z powodów, dla których unikam dziś myślenia o siadzie wyłącznie jako o „kamieniu milowym”. Znacznie ważniejsze jest to, co nowa pozycja pozwala dziecku zrobić.
Dziecko zaczyna szukać zależności przyczynowo-skutkowych
W drugiej połowie pierwszego roku coraz wyraźniej pojawia się fascynacja skutkiem własnego działania.
Dziecko potrząsa przedmiotem.
Pojawia się dźwięk.
Powtarza.
Upuszcza zabawkę.
Spada.
Upuszcza ponownie.
Dla rodzica piętnaste podniesienie tej samej łyżki z podłogi może być już mniej fascynujące. Dla dziecka jest to jednak powtarzany eksperyment.
Czy zawsze spadnie?
Czy za każdym razem wydarzy się to samo?
Czy dorosły ją podniesie?
Właśnie w takich czynnościach dobrze widać początek rozumienia przyczynowości.
Przedmiot nadal istnieje, nawet jeśli go nie widać
Jedną z ciekawszych zmian poznawczych w pierwszym roku jest coraz lepsze rozumienie, że rzecz może istnieć mimo zniknięcia z pola widzenia.
Początkowo zabawka przykryta materiałem może właściwie przestać być dla dziecka przedmiotem zainteresowania.
Później dziecko zaczyna jej szukać.
Odkrywa materiał.
Sprawdza miejsce, w którym przed chwilą widziało przedmiot.
To pozornie proste zachowanie pokazuje coś bardzo ważnego: dziecko potrafi zachować informację o rzeczy, której aktualnie nie widzi.
Pamięć zaczyna coraz mocniej wpływać na zachowanie.
6–9 miesięcy – komunikacja staje się coraz bardziej intencjonalna
Rozwój mowy nie zaczyna się od pierwszego słowa.
Długo wcześniej dziecko uczy się, że może komunikować się spojrzeniem, mimiką, ruchem ręki i dźwiękiem.
W pierwszym półroczu pojawia się zabawa głosem i gaworzenie. Później coraz częściej można zauważyć, że wokalizacja służy konkretnemu celowi.
Dziecko wydaje dźwięk, aby przyciągnąć uwagę.
Patrzy na rodzica.
Powtarza sylabę.
Czeka na odpowiedź.
Powoli zaczyna powstawać rytm przypominający rozmowę.
Dorosły mówi.
Dziecko odpowiada.
Dorosły reaguje.
Dla mnie było odkryciem, że rozmowa zaczyna się na długo przed językiem.
9–12 miesięcy – dziecko coraz aktywniej wybiera, co chce zrobić
Końcówka pierwszego roku jest okresem, w którym dziecko bardzo wyraźnie przestaje być biernym uczestnikiem codziennych sytuacji.
Coraz częściej samo inicjuje działanie.
Jeśli się przemieszcza, może wybrać przedmiot.
Może podejść do rodzica.
Może próbować wspinać się.
Może otworzyć szufladę.
Może przynieść rzecz, która je interesuje.
Świat staje się dostępny w zupełnie nowy sposób.
Mobilność zwiększa niezależność
Kiedy niemowlę zaczyna pełzać, raczkować, przesuwać się przy podporze albo korzystać z innych własnych sposobów przemieszczania, zmienia się coś znacznie ważniejszego niż lokalizacja ciała.
Pojawia się możliwość samodzielnego wyboru.
Wcześniej dorosły decydował, dokąd dziecko zostanie przeniesione.
Teraz coraz częściej decyduje ono samo.
To pierwsza bardzo wyraźna forma fizycznej niezależności.
Z czasem takie doświadczenia stają się fundamentem samodzielności dziecka, która rozwija się poprzez możliwość podejmowania własnych prób i stopniowego przejmowania prostych czynności.
Wstawanie nie oznacza jeszcze gotowości do chodzenia
Kiedy dziecko pierwszy raz wstaje przy meblu, bardzo łatwo zacząć oczekiwać pierwszych kroków.
Tymczasem pomiędzy staniem a chodzeniem znajduje się wiele ważnych doświadczeń.
Dziecko uczy się przenosić ciężar.
Przesuwa jedną stopę.
Porusza się bokiem.
Odrywa jedną rękę od podporu.
Schyla się.
Próbuje ponownie wstać.
Uczy się również czegoś bardzo ważnego: jak wrócić na podłogę.
Nie każda umiejętność potrzebuje więc przyspieszania. Czas spędzony na doskonaleniu przejść pomiędzy pozycjami jest równie wartościowy jak sam finał.
Pierwsze gesty są ogromnym krokiem w komunikacji
Pod koniec pierwszego roku coraz częściej pojawiają się gesty używane świadomie.
Dziecko wyciąga ręce.
Machaniem żegna.
Pokazuje.
Podaje przedmiot.
Gest wskazywania jest szczególnie ciekawy.
Najpierw dziecko może wskazywać po to, żeby coś dostać.
Później wskazuje również po to, żeby podzielić się zainteresowaniem.
Widząc psa, pokazuje go i patrzy na rodzica.
To jak pytanie bez słów:
„Widzisz to samo?”
Wtedy komunikacja przestaje służyć wyłącznie zdobyciu czegoś. Zaczyna być narzędziem dzielenia wspólnego doświadczenia.
To fundament, na którym będzie rozwijała się późniejsza mowa dziecka – od gestu i wspólnej uwagi do pierwszych słów i coraz dokładniejszego przekazywania znaczeń.
Pierwsze słowo nie jest początkiem mowy
Pierwsze świadomie używane słowo jest pięknym momentem, ale coraz mniej traktuję je jako „start” rozwoju języka.
Zanim się pojawi, dziecko przechodzi długą drogę.
Słyszy język.
Odróżnia głosy.
Obserwuje twarz.
Eksperymentuje własnym głosem.
Gaworzy.
Naśladuje.
Używa gestów.
Rozumie coraz więcej prostych komunikatów.
Dopiero na tym fundamencie dźwięk zaczyna mieć trwałe znaczenie.
Dlatego jedno dziecko może wypowiedzieć pierwsze słowo nieco wcześniej, inne później, ale dużo mówi również cała wcześniejsza komunikacja.
Rozumienie zwykle wyprzedza mówienie
Pod koniec pierwszego roku szczególnie wyraźnie widziałam różnicę pomiędzy tym, co dziecko potrafi powiedzieć, a tym, co już rozumie.
Może nie wypowiadać nazwy zabawki, ale spojrzeć w jej stronę, gdy o niej mówię.
Może reagować na proste komunikaty związane z codziennością.
Może rozumieć swoje imię.
Może przewidywać, co wydarzy się po konkretnych słowach.
Język rozwija się więc również wtedy, gdy dziecko jeszcze prawie nie mówi.
To ważne, bo łatwo oceniać mowę wyłącznie przez liczbę słów.
Pierwszy rok to także rozwój emocjonalny
Rozwój dziecka 0–12 miesięcy nie polega wyłącznie na coraz sprawniejszym ciele i poznawaniu przedmiotów.
Równie ważna jest relacja z opiekunem.
Niemowlę nie potrafi jeszcze samodzielnie regulować emocji tak jak starsze dziecko czy dorosły. Korzysta z obecności drugiego człowieka.
Głos.
Dotyk.
Przytulenie.
Kołysanie.
Powtarzalny sposób reagowania.
Wszystkie te doświadczenia tworzą poczucie przewidywalności.
Dziecko stopniowo poznaje nie tylko przedmioty, ale również ludzi.
Uczy się, kto pojawia się w odpowiedzi na płacz.
Kto karmi.
Kto uspokaja.
Kto bawi się.
Kto odpowiada na uśmiech.
Ta relacja staje się bazą do coraz śmielszego poznawania świata.
Lęk wobec obcych i protest przy rozstaniu nie muszą oznaczać problemu
Pod koniec pierwszego roku rodzice często zauważają zmianę.
Dziecko, które wcześniej uśmiechało się do niemal każdego, może zacząć ostrożniej reagować na nieznane osoby.
Może mocniej protestować, kiedy rodzic wychodzi.
Paradoksalnie może to wynikać właśnie z rozwoju poznawczego i społecznego.
Dziecko coraz lepiej rozróżnia osoby znajome i obce. Pamięta opiekuna mimo jego chwilowej nieobecności. Rozumie, że mama może odejść, ale nie potrafi jeszcze dobrze przewidywać czasu jej powrotu.
Zachowanie, które z perspektywy dorosłego wygląda jak „pogorszenie”, może więc być konsekwencją bardziej złożonego rozumienia sytuacji.
Zabawa w pierwszym roku jest sposobem uczenia się
Przez długi czas słowo „zabawa” kojarzyło mi się z czymś oddzielnym od rozwoju.
Dziś widzę, że u niemowlęcia prawie każda sensowna zabawa jest jednocześnie badaniem świata.
Potrząsanie.
Uderzanie.
Wkładanie.
Wyjmowanie.
Chowanie.
Szukanie.
Przekładanie.
Naśladowanie.
To właśnie podczas takich działań dziecko uczy się właściwości przedmiotów i skutków własnego zachowania.
Nie potrzebuje przy tym dużej liczby zabawek.
Czasem bezpieczny pojemnik i kilka przedmiotów dają więcej możliwości eksperymentowania niż zabawka, która po naciśnięciu jednego przycisku robi wszystko sama.
Powtarzanie jest potrzebą, nie nudą
Dorosłego nuży trzydzieste powtórzenie tej samej czynności.
Dziecko właśnie dzięki powtarzaniu sprawdza, czy wynik jest stabilny.
Jeśli upuszczę – spadnie.
Jeśli nacisnę – pojawi się dźwięk.
Jeśli otworzę – zobaczę wnętrze.
Jeśli zakryję – mogę odkryć.
Powtarzanie buduje przewidywanie.
A przewidywanie jest jednym z fundamentów późniejszego myślenia.
Czy trzeba specjalnie „stymulować” rozwój niemowlęcia?
To pytanie zadawałam sobie bardzo często.
Im więcej czytam, tym bardziej ostrożnie podchodzę do słowa „stymulacja”.
Dziecko rzeczywiście potrzebuje doświadczeń, ale nie oznacza to konieczności nieustannego organizowania ćwiczeń.
Potrzebuje możliwości swobodnego ruchu.
Rozmowy.
Kontaktu.
Bezpiecznych przedmiotów do badania.
Zmiany pozycji.
Czasu na podłodze.
Wspólnego czytania.
Śpiewania.
Spacerów.
Reagowania na jego zainteresowanie.
Najwięcej rozwoju odbywa się w zwykłej codzienności.
Rodzic nie musi być terapeutą własnego zdrowego dziecka
To zdanie jest dla mnie szczególnie ważne.
Internet potrafi stworzyć wrażenie, że każdy ruch dziecka trzeba analizować, każdą rękę ustawiać, a każdą aktywność zamieniać w ćwiczenie.
Tymczasem zdrowe niemowlę posiada ogromną własną motywację do poznawania i działania.
Rola rodzica jest inna.
Zapewnić bezpieczne warunki.
Obserwować.
Odpowiadać na potrzeby.
Dawać możliwość próbowania.
I konsultować sytuacje, które naprawdę budzą wątpliwość.
Kiedy indywidualne tempo przestaje być wystarczającym wyjaśnieniem
„Każde dziecko rozwija się w swoim tempie” jest prawdziwym zdaniem, ale nie powinno być używane do ignorowania wszystkiego.
Warto zwrócić uwagę na utratę wcześniej posiadanej umiejętności.
Na bardzo wyraźną i trwałą asymetrię.
Na brak reakcji na dźwięki.
Na wyjątkowo małą aktywność.
Na brak postępu w kilku obszarach jednocześnie.
Na trudności w kontakcie i komunikacji, które nie zmieniają się wraz z wiekiem.
W takich sytuacjach zamiast porównywać internetowe tabele, wolę porozmawiać z pediatrą lub odpowiednim specjalistą.
Konsultacja nie oznacza przecież automatycznie problemu. Czasem jej największą wartością jest właśnie potwierdzenie, że dziecko rozwija się w granicach własnej, prawidłowej ścieżki.
Wcześniak potrzebuje innej perspektywy czasowej
W przypadku dziecka urodzonego przed terminem porównywanie wszystkich umiejętności wyłącznie według wieku liczonego od dnia narodzin może być mylące.
W pierwszych latach bierze się pod uwagę również wiek skorygowany.
Dziecko urodzone kilka tygodni wcześniej miało po prostu mniej czasu na rozwój wewnątrzmaciczny.
Dlatego interpretowanie kolejnych etapów zawsze warto odnosić do indywidualnej historii dziecka.
Pod koniec pierwszego roku rozwój zaczyna wyglądać zupełnie inaczej niż na początku
Najbardziej niezwykłe jest dla mnie porównanie początku i końca tego okresu.
Na początku rodzic zmienia pozycję dziecka.
Pod koniec ono samo coraz częściej decyduje, gdzie chce się znaleźć.
Na początku dłoń przypadkowo dotyka przedmiotu.
Pod koniec dziecko potrafi świadomie sięgnąć, chwycić i wykorzystać przedmiot do konkretnego działania.
Na początku komunikacja odbywa się przede wszystkim przez płacz, napięcie ciała i proste dźwięki.
Pod koniec pojawiają się gesty, świadome wokalizacje, rozumienie wielu codziennych słów, a czasem pierwsze słowa.
Na początku rodzic jest właściwie całym dostępnym światem.
Pod koniec pierwszego roku staje się bezpieczną bazą, z której dziecko coraz aktywniej wyrusza w stronę własnych doświadczeń.
Pierwsze urodziny nie zamykają żadnego rozdziału
Granica dwunastego miesiąca jest wygodna dla rodziców i opisów rozwoju, ale dziecko oczywiście nie wie, że właśnie zaczyna kolejny etap.
Proces trwa dalej.
Chodzenie będzie coraz bardziej stabilne.
Rozumienie języka zacznie rozwijać się szybciej.
Pojawi się więcej słów.
Zabawa stanie się bardziej symboliczna.
Własne zamiary będą coraz silniejsze.
Samodzielność zacznie być widoczna w codziennych czynnościach.
Dlatego pierwszy rok naturalnie przechodzi w kolejny etap, w którym między 12. a 24. miesiącem ruch, mowa, poznanie i własne decyzje zaczynają coraz silniej współpracować.
Rozwój dziecka 0–12 miesięcy – patrzeć na zmianę, a nie na wyścig
Po pierwszym roku obserwowania dziecka najbardziej zmieniło się moje własne spojrzenie.
Nadal interesuje mnie, kiedy pojawia się dana umiejętność. Nadal zwracam uwagę na kamienie milowe. Nie traktuję ich jednak jak listy egzaminacyjnej.
Dużo więcej mówi mi proces.
Jak dziecko dochodzi do nowej pozycji?
Co robi z możliwością samodzielnego przemieszczania?
Czy potrafi wykorzystać doświadczenie z poprzedniej próby?
Jak zmienia się jego komunikacja?
Jak reaguje na ludzi?
Czy coraz bardziej aktywnie wybiera to, czym chce się zainteresować?
W pierwszym roku niemal każdego miesiąca odpowiedź wygląda trochę inaczej.
I właśnie to jest dla mnie istotą rozwoju dziecka 0–12 miesięcy.
Nie zdobycie jak największej liczby umiejętności przed pierwszymi urodzinami.
Nie wyprzedzenie tabeli.
Nie porównanie z innymi dziećmi.
Tylko stopniowe przejście od noworodka w ogromnym stopniu zależnego od dorosłego do niemowlęcia, które coraz lepiej kontroluje własne ciało, pamięta, przewiduje, komunikuje zamiary i zaczyna samodzielnie wpływać na swoje otoczenie.
To pierwszy rok uczenia się świata.
Ale również pierwszy rok odkrywania przez dziecko czegoś równie ważnego:
że samo może w tym świecie coś zrobić.