Ruch dziecka

Rozwój ruchowy dziecka – jak dojrzewa ciało, równowaga i kontrola ruchu

Kiedy zostałam mamą, łatwo było mi wpaść w sposób myślenia, który zna chyba większość rodziców: kiedy dziecko powinno się obrócić, kiedy usiąść, kiedy raczkować i kiedy zrobić pierwszy krok. Im więcej jednak czytałam literatury dotyczącej rozwoju niemowląt i małych dzieci, tym wyraźniej widziałam, że rozwój ruchowy dziecka nie jest prostą listą umiejętności zdobywanych jedna po drugiej. To proces stopniowego organizowania całego ciała.

Dziecko nie uczy się osobno obracania, siedzenia czy chodzenia. Każda kolejna forma ruchu powstaje dzięki współpracy układu nerwowego, mięśni, zmysłu równowagi, wzroku, czucia głębokiego i doświadczeń zdobywanych podczas codziennej aktywności. Zanim niemowlę samodzielnie usiądzie, przez wiele tygodni uczy się stabilizować głowę i tułów. Zanim zacznie chodzić, musi nauczyć się przenosić ciężar ciała, odzyskiwać równowagę i dostosowywać napięcie mięśni do zmieniającej się pozycji.

Dlatego rozwój ruchowy warto obserwować nie jak wyścig do kolejnych kamieni milowych, lecz jak coraz lepszą kontrolę ciała w przestrzeni.

Czym właściwie jest rozwój ruchowy dziecka

Rozwój ruchowy obejmuje zmiany w sposobie, w jaki dziecko kontroluje własne ciało i wykorzystuje ruch do działania. Początkowo ruchy noworodka są w dużej mierze zależne od niedojrzałości układu nerwowego, odruchów i spontanicznej aktywności. W kolejnych miesiącach coraz większą rolę zaczyna odgrywać świadoma kontrola postawy oraz ruch skierowany na określony cel.

Najbardziej widoczne są oczywiście duże umiejętności ruchowe:

podnoszenie głowy, obracanie się, siadanie, przemieszczanie po podłodze, wstawanie i chodzenie.

Jednak pod powierzchnią każdej z tych umiejętności zachodzi wiele mniej widocznych procesów. Dziecko uczy się stabilizować tułów, kontrolować ustawienie miednicy, przenosić ciężar z jednej strony ciała na drugą, podpierać się rękami, reagować na utratę równowagi i przewidywać, jak zmieni się położenie ciała po wykonaniu ruchu.

Właśnie dlatego dwójka zdrowych dzieci może osiągnąć ten sam cel w nieco inny sposób. Jedno niemowlę długo ćwiczy obracanie się i szybko zaczyna pełzać. Inne przez dłuższy czas pozostaje w pozycji siedzącej, zanim zacznie sprawnie przemieszczać się na czworakach. Kolejność pewnych etapów ma znaczenie, ale rozwój nie przebiega według jednego identycznego scenariusza.

Układ nerwowy nie rozwija ruchu w oderwaniu od ciała

Ruch często opisuje się tak, jakby mózg wydawał polecenia mięśniom, a ciało jedynie je wykonywało. W rzeczywistości relacja jest znacznie bardziej dynamiczna.

Układ nerwowy stale otrzymuje informacje o położeniu ciała. Wzrok mówi dziecku, gdzie znajduje się interesująca zabawka. Układ przedsionkowy informuje o zmianach położenia głowy i przyspieszeniu. Receptory znajdujące się w mięśniach i stawach przekazują dane o ułożeniu kończyn. Skóra dostarcza informacji o kontakcie z podłożem.

Dopiero połączenie tych sygnałów pozwala dziecku odpowiedzieć ruchem.

Dlatego rozwój ruchowy jest jednocześnie rozwojem czucia własnego ciała.

Niemowlę stopniowo odkrywa, że może oprzeć się na przedramieniu, aby uwolnić drugą rękę. Że przesunięcie ciężaru na jedną stronę ułatwia obrót. Że zbyt gwałtowne wychylenie w pozycji siedzącej prowadzi do utraty równowagi.

Z czasem ruch przestaje być jedynie reakcją. Staje się przewidywanym działaniem.

rozwój ruchowy dziecka

Pierwsze miesiące – najpierw kontrola głowy i osi ciała

Noworodek nie potrafi stabilnie kontrolować pozycji głowy względem tułowia. Nie jest to brak siły w prostym znaczeniu tego słowa. Układ nerwowy dopiero uczy się koordynować wiele mięśni jednocześnie i dostosowywać ich napięcie do pozycji ciała.

W pierwszych tygodniach szczególnie ważna jest stopniowa poprawa kontroli głowy.

Podczas leżenia na brzuchu niemowlę zaczyna na krótko ją unosić. Z czasem potrafi utrzymywać ją coraz wyżej i dłużej. Podpór początkowo jest niewielki i niestabilny, później coraz bardziej opiera się na przedramionach.

To niepozorny etap, ale przygotowuje fundament dla dalszego rozwoju.

Kontrola głowy wpływa później na:

  • orientowanie wzroku,
  • stabilizację tułowia,
  • używanie rąk,
  • obracanie się,
  • siadanie,
  • równowagę.

Właśnie dlatego codzienna możliwość swobodnego ruchu na podłożu ma tak duże znaczenie.

Leżenie na brzuchu nie jest ćwiczeniem kulturystycznym

Rodzice często słyszą o potrzebie układania niemowlęcia na brzuchu. Łatwo jednak potraktować tę aktywność jak obowiązkowy trening odmierzany stoperem.

Znacznie lepiej rozumieć ją jako okazję do zdobywania doświadczenia ruchowego.

Dziecko w pozycji na brzuchu doświadcza działania grawitacji w inny sposób niż podczas leżenia na plecach. Musi unieść głowę, wykorzystać kończyny górne do podporu i stopniowo nauczyć się stabilizować obręcz barkową oraz tułów.

Nie każde niemowlę od razu lubi tę pozycję. Początkowo może wytrzymywać w niej bardzo krótko. Zwykle bardziej praktyczne od jednego długiego „treningu” są częste, krótkie okazje do aktywności w ciągu dnia, kiedy dziecko jest przytomne i obserwowane przez dorosłego.

Możliwość ruchu na twardym, stabilnym podłożu jest pod tym względem bardzo cenna. Miękkie materace, głębokie siedziska czy długie przebywanie w urządzeniach ograniczających swobodę ruchu zmieniają warunki, w których dziecko może eksperymentować z własnym ciałem.

Ręce przestają być tylko częścią podporu

W pierwszych miesiącach życia rozwój kontroli tułowia zaczyna stopniowo zmieniać również możliwości używania rąk.

Dziecko początkowo wykonuje wiele spontanicznych ruchów kończynami. Później coraz częściej kieruje rękę w stronę interesującego obiektu.

Sięganie po zabawkę wymaga jednak znacznie więcej niż samego ruchu ramienia.

Tułów musi pozostać wystarczająco stabilny.

Głowa musi być kontrolowana.

Wzrok ocenia położenie przedmiotu.

Ramię i dłoń muszą zostać skierowane w odpowiednie miejsce.

Jeżeli dziecko sięga podczas leżenia na brzuchu, dodatkowo musi przenieść część ciężaru ciała na drugą kończynę.

Dlatego rozwój precyzyjnych ruchów ręki jest silnie związany z rozwojem całej postawy.

Można powiedzieć, że stabilność jednej części ciała pozwala zwiększać swobodę innej.

Obracanie się – pierwsza duża zmiana położenia ciała

Obrót z pleców na brzuch lub z brzucha na plecy jest dla rodzica spektakularnym wydarzeniem, ale dla dziecka stanowi wynik wcześniejszego gromadzenia wielu doświadczeń.

Aby wykonać kontrolowany obrót, trzeba nauczyć się zmieniać położenie głowy, obręczy barkowej, tułowia i miednicy.

Niektóre pierwsze obroty mogą pojawić się przypadkowo. Dziecko przesuwa ciężar ciała, traci stabilność i przetacza się. Z czasem ruch staje się jednak coraz bardziej celowy.

To ważna różnica.

Przypadkowa zmiana pozycji nie jest tym samym co umiejętność świadomego rozpoczęcia ruchu i jego kontrolowania.

Kiedy niemowlę opanuje obracanie się, jego świat wyraźnie się powiększa. Nie musi już czekać, aż dorosły zmieni jego pozycję. Samo może zdecydować, że chce zobaczyć coś znajdującego się z boku albo sięgnąć po zabawkę.

Rozwój ruchowy zaczyna więc zwiększać również możliwości poznawcze.

Pozycja siedząca powstaje z kontroli, a nie z posadzenia dziecka

Siadanie jest jednym z etapów, wokół których powstało szczególnie wiele rodzicielskich nieporozumień.

Dziecko może być w stanie utrzymać pozycję siedzącą wcześniej, jeżeli dorosły je w niej ustawi. Nie oznacza to jednak, że potrafi samodzielnie usiąść.

To bardzo ważne rozróżnienie.

Utrzymanie pozycji oraz samodzielne przejście do pozycji są różnymi umiejętnościami.

Kiedy dziecko samo zaczyna siadać, musi rozwiązać problem ruchowy: jak przejść z leżenia lub podporu do wyższej pozycji bez utraty kontroli nad ciałem.

Najczęściej wymaga to rotacji tułowia, podporu ręką i odpowiedniego ustawienia miednicy.

Samodzielny siad nie jest więc tylko kolejnym punktem w tabeli rozwoju. Pokazuje, że dziecko osiągnęło nowy poziom kontroli posturalnej.

W pozycji siedzącej ręce mogą zostać wykorzystane do zupełnie nowych działań. Dziecko może obracać przedmiot, przekładać go z ręki do ręki, uderzać nim o podłoże czy manipulować zabawkami znajdującymi się przed nim.

Zmiana pozycji ciała otwiera nowy zakres aktywności poznawczej.

Czy dziecko musi raczkować

Raczkowanie często przedstawiane jest jako obowiązkowy etap rozwoju. Rzeczywistość jest bardziej złożona.

Nie wszystkie prawidłowo rozwijające się dzieci przemieszczają się w identyczny sposób przed rozpoczęciem chodzenia. Niektóre pełzają, inne poruszają się na czworakach, jeszcze inne wykorzystują przez pewien czas inne strategie.

Nie oznacza to, że ruch na czworakach jest nieważny.

Wręcz przeciwnie – jest niezwykle ciekawą formą koordynacji.

Dziecko musi utrzymywać tułów ponad podłożem, przenosić ciężar pomiędzy czterema punktami podporu i koordynować ruchy kończyn. Podczas typowego raczkowania pojawia się naprzemienna organizacja ruchu: przesunięcie jednej ręki współpracuje z ruchem przeciwnej nogi.

Dzięki temu dziecko zdobywa doświadczenie związane z przenoszeniem ciężaru, stabilizacją tułowia i kontrolą równowagi podczas przemieszczania.

Nie ma jednak sensu traktować raczkowania jak egzaminu, którego niezaliczenie automatycznie oznacza zaburzenie rozwoju.

Znacznie ważniejsza jest obserwacja całego profilu ruchowego dziecka.

Ruch po podłodze jest laboratorium rozwoju

Patrząc na niemowlę przemieszczające się po pokoju, łatwo widzieć tylko cel: dotrzeć do zabawki.

Dla dziecka sama droga jest jednak ogromnym doświadczeniem.

Trzeba ocenić odległość.

Wybrać kierunek.

Dostosować ruch do powierzchni.

Zatrzymać się przy przeszkodzie.

Ominąć nogę stołu.

Zmienić pozycję ciała.

To właśnie podczas takiej swobodnej aktywności dziecko uczy się zależności pomiędzy własnym ruchem a otoczeniem.

Dywan zachowuje się inaczej niż gładka podłoga.

Niski próg wymaga zmiany strategii.

Poduszka zmienia stabilność podłoża.

Przedmiot znajdujący się trochę za daleko może sprowokować próbę wykonania nowego ruchu.

Rozwój ruchowy potrzebuje więc nie tylko czasu. Potrzebuje możliwości działania.

Wstawanie – pion zmienia wszystko

Przejście do pozycji stojącej jest kolejną ogromną reorganizacją.

Środek ciężkości znajduje się wyżej, powierzchnia podporu staje się znacznie mniejsza, a utrzymanie równowagi wymaga dokładniejszej kontroli całego ciała.

Pierwsze wstawanie często odbywa się przy meblach.

Dziecko wykorzystuje ręce, podciąga się i stopniowo prostuje nogi. Z czasem coraz mniej polega na sile kończyn górnych, a bardziej na kontroli nóg i tułowia.

Samo stanie nie oznacza jeszcze gotowości do samodzielnego chodzenia.

Dziecko musi nauczyć się również:

przenosić ciężar z jednej nogi na drugą,

obracać tułów,

schylać się,

ponownie prostować,

kontrolować utratę równowagi,

bezpiecznie wracać na podłoże.

Właśnie dlatego etap chodzenia bokiem przy meblach jest tak interesujący. Dziecko ćwiczy przenoszenie ciężaru na jedną kończynę, aby drugą móc przesunąć.

To mechanizm konieczny później przy każdym kroku.

Pierwsze kroki są niestabilne z dobrego powodu

Pierwszy samodzielny chód dziecka bardzo różni się od chodu dorosłego.

Nogi są zwykle ustawione szerzej, kroki krótsze, a ręce często uniesione wysoko. Tułów może wykonywać większe ruchy, a dziecko regularnie traci równowagę.

Nie jest to „zły chód”, który trzeba natychmiast poprawiać.

To rozsądna strategia niedoświadczonego układu ruchu.

Szerzej ustawione stopy zwiększają powierzchnię podparcia. Uniesione ręce pomagają stabilizować ciało. Krótkie kroki ograniczają czas, podczas którego ciężar spoczywa głównie na jednej nodze.

Wraz z doświadczeniem chód staje się bardziej ekonomiczny.

Dziecko stopniowo:

zwęża podstawę podporu,

wydłuża krok,

lepiej kontroluje ruch tułowia,

swobodniej pracuje rękami,

coraz sprawniej zatrzymuje się i zmienia kierunek.

Nauka chodzenia nie kończy się więc w dniu wykonania pierwszych trzech kroków. To początek długiego okresu doskonalenia równowagi.

Upadanie również jest częścią nauki ruchu

Rodzic naturalnie chce chronić dziecko przed upadkiem. Jednak całkowite wyeliminowanie drobnych utrat równowagi nie jest ani możliwe, ani potrzebne.

Dziecko uczy się ruchu również wtedy, gdy strategia okazuje się nieskuteczna.

Jeżeli wychyli się za daleko w pozycji siedzącej, otrzymuje informację o granicy stabilności.

Jeżeli podczas chodzenia zbyt szybko zmieni kierunek, doświadcza konsekwencji utraty równowagi.

Jeżeli niewłaściwie ustawi stopę podczas wchodzenia na niski stopień, musi poszukać innego rozwiązania.

Oczywiście rolą dorosłego jest stworzenie bezpiecznego środowiska do eksperymentowania, a nie narażanie dziecka na niebezpieczne upadki. Istnieje jednak zasadnicza różnica pomiędzy zabezpieczeniem schodów a podtrzymywaniem dziecka przy każdym kroku.

Rozwój ruchowy dziecka potrzebuje swobody

Im więcej czytałam o rozwoju motorycznym, tym bardziej zaczęłam doceniać coś bardzo prostego: dziecko potrzebuje czasu na podłodze.

Nie wymaga ciągłego „ćwiczenia”.

Potrzebuje możliwości:

obracania się,

sięgania,

podpierania,

przesuwania,

wstawania,

upadania na bezpieczne podłoże,

ponawiania próby.

Dorosły może stworzyć warunki, ale nie może wykonać procesu uczenia za dziecko.

Zbyt dużo czasu spędzanego w leżaczkach, fotelikach, bujaczkach i innych urządzeniach ograniczających spontaniczną zmianę pozycji zmniejsza liczbę okazji do samodzielnego działania. Takie sprzęty mogą mieć swoje praktyczne zastosowanie, ale nie powinny zastępować swobodnej aktywności.

Rozwój ruchowy nie potrzebuje najbardziej skomplikowanych zabawek. Bardzo często najbardziej wartościowym „sprzętem” jest stabilna podłoga, trochę miejsca i ciekawy obiekt znajdujący się w odpowiedniej odległości.

Nie przyspieszać tego, do czego ciało jeszcze nie doszło

Rodzicielskie oczekiwanie na kolejny etap może prowadzić do prób pomagania dziecku bardziej, niż rzeczywiście potrzebuje.

Podciąganie za ręce do chodzenia, ustawianie przy meblach, sadzanie zanim dziecko samo osiąga pozycję siedzącą czy intensywne „trenowanie” konkretnej umiejętności może sprawiać wrażenie wspierania rozwoju.

W rzeczywistości najważniejsze pytanie brzmi: czy dziecko samo organizuje ten ruch?

Jeśli dorosły ustawia ciało w pozycji, do której niemowlę nie potrafi jeszcze samodzielnie dojść, daje mu gotowy efekt bez całego procesu dochodzenia.

Tymczasem właśnie proces jest najcenniejszy.

Droga od podporu do siadu rozwija kontrolę tułowia.

Droga od klęku do stania uczy przenoszenia ciężaru.

Przejście z pozycji stojącej z powrotem na podłogę ćwiczy kontrolę ekscentryczną mięśni i równowagę.

Ruch nie jest tylko końcową pozą.

Chodzik nie uczy naturalnego chodzenia

Klasyczny chodzik, w którym dziecko siedzi w konstrukcji na kółkach i odpycha się stopami, może dawać wrażenie szybszego zdobywania samodzielności. Dziecko rzeczywiście przemieszcza się po pomieszczeniu, ale warunki tego ruchu bardzo różnią się od naturalnej nauki chodzenia.

Urządzenie stabilizuje ciało i zmienia sposób przenoszenia ciężaru.

Dziecko nie musi w taki sam sposób kontrolować równowagi ani odzyskiwać jej po wychyleniu.

Co więcej, chodziki zwiększają ryzyko wypadków, między innymi przez możliwość szybkiego dotarcia do schodów czy przedmiotów normalnie znajdujących się poza zasięgiem.

Znacznie więcej informacji o własnym ciele dziecko zdobywa, poruszając się samodzielnie przy stabilnych meblach i stopniowo odrywając od nich ręce.

Bose stopy są bardzo ciekawym narzędziem sensorycznym

Stopa dziecka nie jest wyłącznie podstawą, na której później zakłada się but.

Jest również bogatym źródłem informacji sensorycznych.

Kontakt z podłożem informuje o jego twardości, fakturze i nachyleniu. Palce uczestniczą w stabilizacji, a cała stopa dostosowuje się do zmian powierzchni.

Dlatego w bezpiecznych warunkach domowych możliwość poruszania się boso daje dziecku dużo informacji o podłożu.

But ma przede wszystkim chronić stopę wtedy, gdy warunki tego wymagają.

Pierwsze obuwie nie musi „uczyć” dziecka chodzić. Chód rozwija się dzięki pracy układu nerwowego, mięśni, równowagi i doświadczeniu ruchowemu.

Rozwój ruchowy nie jest oddzielony od rozwoju poznawczego

Kiedy dziecko zaczyna się przemieszczać, zmienia się znacznie więcej niż jego motoryka.

Niemowlę, które wcześniej obserwowało przedmiot z miejsca, może teraz samodzielnie do niego dotrzeć.

Może sprawdzić, co znajduje się za fotelem.

Może podejść do rodzica.

Może zmienić punkt obserwacji pokoju.

Ruch zmienia więc zakres informacji dostępnych dziecku.

Zwiększa liczbę możliwych doświadczeń przyczynowo-skutkowych.

Dziecko zaczyna odkrywać:

jeśli popchnę – przedmiot się przesunie,

jeśli wejdę pod stół – przestrzeń staje się niższa,

jeśli obiekt jest wysoko – muszę zmienić pozycję ciała,

jeśli powierzchnia jest śliska – muszę poruszać się inaczej.

Rozwój ruchowy i poznawczy są więc ze sobą bardzo mocno splecione.

Mowa, gest i ruch również rozwijają się we wspólnym ciele

Także rozwój komunikacji nie odbywa się w całkowitym oderwaniu od motoryki.

Zanim dziecko wypowie wiele słów, komunikuje się ruchem.

Wyciąga ręce.

Odwraca głowę.

Wskazuje.

Podaje przedmiot.

Przynosi coś rodzicowi.

Gest wskazywania wymaga przecież kontroli ręki, stabilnej pozycji ciała i skierowania uwagi na określony obiekt.

Nie oznacza to, że określone ćwiczenia ruchowe bezpośrednio „wywołują mowę”. Tego rodzaju uproszczenia bywają kuszące, ale rozwój dziecka jest bardziej złożony.

Znacznie trafniej powiedzieć, że motoryka, poznanie i komunikacja korzystają ze wspólnie rozwijającego się organizmu i doświadczenia.

Każde dziecko ma własne tempo, ale nie wszystko jest tylko „indywidualnym tempem”

Rodzice często słyszą: „każde dziecko rozwija się w swoim tempie”. To prawda, ale zdanie to nie powinno służyć do ignorowania niepokojących sygnałów.

Zakres prawidłowej zmienności jest szeroki.

Jedno dziecko zacznie samodzielnie chodzić wcześniej, inne później.

Jedno długo będzie raczkować, inne stosunkowo szybko przejdzie do pozycji stojącej.

Nie należy więc porównywać dzieci co do tygodnia.

Warto natomiast zwracać uwagę na jakość i kierunek rozwoju.

Czy pojawiają się nowe możliwości?

Czy dziecko coraz lepiej kontroluje ciało?

Czy wykorzystuje obie strony?

Czy jego repertuar ruchów się powiększa?

Czy potrafi dostosowywać ruch do różnych sytuacji?

To często bardziej informacyjne niż samo pytanie, czy osiągnęło już konkretny kamień milowy.

Asymetria – kiedy warto przyjrzeć się ruchowi uważniej

Niewielkie różnice w sposobie używania ciała mogą pojawiać się okresowo. Jednak utrwalona, wyraźna asymetria jest czymś, co warto obserwować.

Jeśli niemowlę konsekwentnie obraca głowę niemal wyłącznie w jedną stronę, stale wykorzystuje jedną kończynę w sposób wyraźnie różniący się od drugiej albo porusza się bardzo asymetrycznie, warto omówić to ze specjalistą.

Szczególnie w pierwszym roku życia bardzo wczesna dominacja jednej ręki nie powinna być automatycznie interpretowana jako „dziecko będzie praworęczne”.

Wyraźna preferencja jednej strony na etapie, kiedy ręce powinny być wykorzystywane stosunkowo symetrycznie, może wymagać oceny.

Rodzic nie musi samodzielnie diagnozować przyczyny. Jego rola polega przede wszystkim na zauważeniu powtarzającego się wzorca.

Utrata wcześniej zdobytej umiejętności wymaga konsultacji

Jednym z ważniejszych sygnałów ostrzegawczych w rozwoju dziecka jest utrata wcześniej stabilnie posiadanej umiejętności.

Jeżeli dziecko potrafiło wykonywać określoną czynność, a następnie przestaje ją wykonywać i nie można tego wyjaśnić chwilowym osłabieniem, chorobą czy zmianą zainteresowania, warto skonsultować sytuację z lekarzem.

Rozwój nie zawsze przebiega równomiernie. Dziecko może przez pewien czas mniej interesować się jedną aktywnością, ponieważ intensywnie ćwiczy inną.

Prawdziwy regres jest jednak czymś innym niż chwilowe przesunięcie uwagi.

Dlatego obserwując rozwój ruchowy, warto patrzeć nie tylko na pojawianie się nowych umiejętności, lecz również na zachowanie wcześniej zdobytych.

Wcześniak ma inną linię czasu

W przypadku dzieci urodzonych przedwcześnie podczas oceny rozwoju w pierwszych latach bierze się pod uwagę wiek skorygowany.

Jeżeli dziecko przyszło na świat kilka tygodni przed planowanym terminem porodu, porównywanie jego umiejętności wyłącznie z wiekiem liczonym od dnia narodzin może prowadzić do niepotrzebnego niepokoju.

Układ nerwowy wcześniaka miał po prostu krótszy czas rozwoju wewnątrzmacicznego.

Dlatego ocenę etapów rozwoju warto prowadzić wspólnie z pediatrą lub specjalistami sprawującymi opiekę nad dzieckiem, uwzględniając przebieg ciąży, porodu i okresu noworodkowego.

Co naprawdę może zrobić rodzic

Najbardziej zaskakujące jest chyba to, że wspieranie rozwoju ruchowego często polega bardziej na nieprzeszkadzaniu niż na intensywnym trenowaniu.

Rodzic może:

zapewnić bezpieczną przestrzeń na podłodze,

umożliwiać częste zmiany pozycji,

proponować interesujące przedmioty w zasięgu wymagającym niewielkiego wysiłku,

ograniczać niepotrzebny czas w urządzeniach unieruchamiających ciało,

pozwalać dziecku samodzielnie próbować,

obserwować sposób poruszania się,

reagować wtedy, gdy pojawiają się wyraźne nieprawidłowości.

Nie trzeba przy tym tworzyć domowej sali rehabilitacyjnej.

Zdrowe dziecko posiada ogromną wewnętrzną motywację do ruchu. Interesuje je twarz rodzica, zabawka, nowy przedmiot, przestrzeń za drzwiami czy możliwość dotarcia w inne miejsce.

Ruch jest narzędziem poznawania świata.

Kiedy warto zapytać pediatrę lub fizjoterapeutę dziecięcego

Internetowe tabele rozwojowe mogą być pomocne orientacyjnie, ale nie zastępują oceny konkretnego dziecka.

Warto skonsultować rozwój ruchowy, jeśli rodzic zauważa między innymi:

wyraźne i utrwalone różnice pomiędzy stronami ciała,

bardzo ograniczony repertuar ruchów,

nietypowo małą aktywność,

wyjątkowo duże trudności z kontrolą głowy lub postawy,

wyraźnie nietypowe napięcie ciała,

brak kolejnych zmian rozwojowych przez dłuższy czas,

utratę wcześniej posiadanych umiejętności.

Nie oznacza to automatycznie choroby.

Ocena specjalisty pozwala odróżnić indywidualny wariant rozwoju od sytuacji wymagającej dalszej obserwacji lub wsparcia.

Warto również pamiętać, że pojedynczy objaw wyrwany z kontekstu może niewiele znaczyć. Rozwój ruchowy zawsze ocenia się jako całość.

Rozwój ruchowy po pierwszych krokach dopiero przyspiesza

Rodzic może odnieść wrażenie, że pierwszy rok życia kończy najważniejszy etap motoryki. Tymczasem samodzielne chodzenie otwiera dopiero kolejną fazę.

Małe dziecko zaczyna:

chodzić coraz szybciej,

zatrzymywać się,

zmieniać kierunek,

schylać się po przedmiot,

wstawać bez podparcia,

wchodzić na niewielkie przeszkody,

próbować biegu,

wchodzić po schodach,

kopać piłkę,

skakać.

Każda z tych aktywności wymaga kolejnej reorganizacji równowagi.

Bieg nie jest po prostu szybszym chodzeniem. Pojawia się faza, w której obie stopy na moment tracą kontakt z podłożem.

Skok wymaga wytworzenia odpowiedniej siły, oderwania obu nóg i przygotowania do lądowania.

Schody wymagają oceny wysokości stopnia oraz przeniesienia ciężaru ciała na jedną kończynę.

Rozwój ruchowy trwa więc przez całe dzieciństwo.

Plac zabaw jest miejscem rozwiązywania problemów ruchowych

Dobrze dobrany plac zabaw pokazuje, jak złożona staje się motoryka starszego dziecka.

Drabinka wymaga chwytu, podciągania, koordynacji rąk i nóg oraz planowania kolejnego ruchu.

Huśtawka dostarcza intensywnych informacji z układu przedsionkowego.

Nierówna powierzchnia wymaga ciągłej korekty równowagi.

Wejście na podest zmusza do oceny odległości i wysokości.

Dlatego zabawa ruchowa jest czymś znacznie bogatszym niż „spalanie energii”.

Dziecko podczas niej uczy się oceniać możliwości własnego ciała.

Z czasem zaczyna rozumieć, na jaki stopień potrafi wejść, jak szybko może zbiec i kiedy musi użyć rąk.

To rozwój coraz lepszego dopasowania działania do własnych możliwości.

Nie każde potknięcie oznacza niezgrabność

Małe dzieci często się przewracają.

Ich proporcje ciała różnią się od proporcji dorosłego, kontrola równowagi nadal dojrzewa, a jednocześnie nieustannie próbują nowych aktywności.

Dziecko, które zaczyna biegać, nie ma jeszcze doświadczenia dorosłego biegacza.

Dziecko uczące się schodów dopiero poznaje, jak wysoko trzeba unieść stopę.

Dlatego liczba drobnych potknięć sama w sobie nie świadczy o zaburzeniu.

Znów ważniejszy jest kierunek zmian.

Czy wraz z doświadczeniem ruch staje się bardziej kontrolowany?

Czy dziecko radzi sobie w coraz większej liczbie sytuacji?

Czy potrafi uczyć się na podstawie wcześniejszych prób?

Ruch rozwija się dzięki zmienności

Jako rodzicowi łatwo było mi początkowo myśleć, że prawidłowy ruch powinien od początku wyglądać idealnie.

Literatura dotycząca rozwoju motorycznego pokazuje jednak coś bardzo ciekawego: zmienność jest potrzebna.

Dziecko próbuje wielu sposobów rozwiązania tego samego problemu.

Raz sięga ręką z jednej pozycji, innym razem z drugiej.

Próbuje wstać przez klęk, potem wykorzystuje inną podporę.

Zmienia długość kroku.

Dostosowuje ustawienie stóp.

Nie wszystkie próby są równie skuteczne.

Dzięki temu układ nerwowy otrzymuje ogromną ilość informacji o tym, które strategie działają najlepiej w określonych warunkach.

Dojrzała kontrola ruchu nie polega więc na wykonywaniu jednego sztywnego wzorca. Polega na zdolności do dostosowania ruchu do sytuacji.

Na mokrej trawie poruszamy się inaczej niż po suchej podłodze.

Po schodach idziemy inaczej niż po płaskim chodniku.

Duży przedmiot podnosimy inaczej niż małą zabawkę.

Dziecko stopniowo buduje właśnie taki elastyczny repertuar.

Rozwój ruchowy dziecka – mniej porównywania, więcej obserwacji

Najważniejsza rzecz, którą wyniosłam z czytania o rozwoju ruchowym dzieci, jest zaskakująco prosta.

Nie wystarczy wiedzieć, kiedy pojawia się określona umiejętność.

Znacznie ciekawsze jest pytanie, jak dziecko do niej dochodzi.

Czy potrafi coraz lepiej stabilizować ciało?

Czy wykorzystuje obie strony?

Czy samodzielnie zmienia pozycję?

Czy szuka nowych sposobów przemieszczania się?

Czy repertuar jego ruchów staje się bogatszy?

Czy potrafi dostosować działanie do podłoża, przeszkody i odległości?

Tak patrzony rozwój ruchowy przestaje być tabelą terminów.

Staje się historią stopniowego opanowywania własnego ciała.

Od pierwszej próby uniesienia ciężkiej głowy, przez obrót, podpór i siad, aż po bieg, skok i wejście na drabinkę dziecko rozwiązuje kolejne problemy związane z grawitacją, równowagą i przestrzenią.

Rodzic nie musi tych rozwiązań dziecku podawać.

Może zrobić coś równie ważnego: stworzyć mu bezpieczne warunki, obserwować i pozwolić próbować.

Bo prawidłowy rozwój ruchowy dziecka nie polega na jak najszybszym zdobyciu wszystkich umiejętności. Polega na tym, że ciało stopniowo staje się coraz lepiej kontrolowanym narzędziem poznawania świata.