Każdy nowy ruch opiera się na tym, co wydarzyło się wcześniej. Dziecko najpierw uczy się stabilizować głowę, potem coraz lepiej kontroluje tułów, przenosi ciężar ciała, podpiera się, obraca, zmienia pozycję i dopiero później wykorzystuje te doświadczenia do samodzielnego siedzenia, przemieszczania się i chodzenia. Właśnie dlatego dziś patrzę na rozwój ruchowy mniej jak na tabelę terminów, a bardziej jak na proces, w którym ciało, równowaga, wzrok i czucie własnego położenia zaczynają działać razem.
Rozwój ruchowy dziecka zaczyna się od kontroli postawy
Pierwsze miesiące życia pokazują, jak ogromna zmiana musi zajść, zanim dziecko zacznie poruszać się samodzielnie. Noworodek nie kontroluje jeszcze stabilnie głowy i tułowia. Ruchy są mało precyzyjne, a ciało reaguje na zmianę pozycji w sposób znacznie mniej uporządkowany niż u starszego niemowlęcia.
Z czasem pojawia się coraz lepsza kontrola głowy. Dziecko podczas leżenia na brzuchu próbuje ją unosić, później coraz dłużej utrzymuje, zaczyna podpierać się na przedramionach i coraz swobodniej obraca głowę w stronę interesującego bodźca.
Dla mnie długo był to „tylko etap przed obracaniem”, ale w rzeczywistości jest to fundament dalszego rozwoju. Stabilna głowa i coraz lepsza kontrola tułowia pozwalają później uwalniać ręce do sięgania, zmieniać pozycję ciała i bezpieczniej przenosić ciężar.
Podpór nie jest tylko ćwiczeniem mięśni
Kiedy niemowlę leży na brzuchu i podpiera się na przedramionach, nie chodzi wyłącznie o wzmacnianie mięśni szyi i barków. Dziecko uczy się również, jak rozłożyć ciężar ciała, jak utrzymać pozycję mimo działania grawitacji i jak wykorzystać jeden punkt podporu po to, aby drugi fragment ciała mógł wykonać ruch.
To właśnie na tym etapie dobrze widać, że ruch nie jest pracą jednego mięśnia, lecz współpracą całych grup mięśniowych i informacji sensorycznych. Jeśli dziecko chce obrócić głowę za zabawką, całe ciało musi dostosować się do tej zmiany.
Obracanie się – pierwszy większy krok w samodzielnym przemieszczaniu ciała
Pierwszy obrót z pleców na brzuch albo z brzucha na plecy jest momentem, który rodzice zapamiętują bardzo dobrze. Z punktu widzenia rozwoju ruchowego najważniejsze jest jednak to, że dziecko zaczyna samodzielnie zmieniać pozycję całego ciała.
Obrót wymaga współpracy głowy, obręczy barkowej, tułowia i miednicy. Dziecko musi nauczyć się inicjować ruch i kontrolować jego dalszy przebieg. Początkowo niektóre obroty mogą być przypadkowe, ale z czasem pojawia się wyraźny zamiar.
Dziecko zaczyna używać ruchu po to, aby osiągnąć cel: zobaczyć coś, dotrzeć do zabawki albo po prostu zmienić pozycję. To ważny moment, bo ruch zaczyna coraz silniej łączyć się z poznawaniem otoczenia.
Samodzielny siad to coś więcej niż siedzenie
Jedną z rzeczy, które zmieniły moje spojrzenie na rozwój, było zrozumienie różnicy między dzieckiem „posadzonym” a dzieckiem, które samodzielnie potrafi przejść do siadu.
Samo utrzymywanie pozycji siedzącej nie oznacza jeszcze pełnej gotowości do tej pozycji. O wiele więcej informacji o dojrzałości ruchowej daje sposób, w jaki dziecko do niej dochodzi. Przejście z podporu do siadu wymaga kontroli tułowia, rotacji, odpowiedniego ustawienia miednicy i wykorzystania rąk.
Kiedy dziecko siedzi stabilnie, zmienia się także funkcja jego rąk. Nie muszą już cały czas służyć jako podpora. Mogą zostać wykorzystane do chwytania, przekładania i manipulowania przedmiotami.
Widać wtedy bardzo wyraźnie, że rozwój motoryki dużej i małej są ze sobą powiązane. Stabilny tułów zwiększa swobodę dłoni.
Raczkowanie i przemieszczanie się po podłodze
Nie każde dziecko przemieszcza się przed chodzeniem w dokładnie ten sam sposób. Jedne pełzają, inne długo poruszają się na czworakach, jeszcze inne wykorzystują różne strategie zależnie od sytuacji.
Samo raczkowanie jest jednak niezwykle interesujące, ponieważ wymaga ciągłego przenoszenia ciężaru pomiędzy kończynami. Dziecko musi utrzymać tułów nad podłożem i jednocześnie koordynować pracę rąk oraz nóg.
W ruchu na czworakach bardzo dobrze widać naprzemienność. Jedna ręka współpracuje z przeciwną nogą, a cały tułów musi pozostać wystarczająco stabilny, aby dziecko nie utraciło równowagi.
Dla mnie ważne było też zrozumienie, że nie chodzi o samo „zaliczenie raczkowania”, ale o doświadczenia, które dziecko zdobywa podczas przemieszczania się po podłodze.
Podłoga staje się miejscem nauki
Kiedy dziecko zaczyna się samodzielnie przemieszczać, otoczenie staje się dla niego czymś zupełnie nowym. Nagle nie tylko ogląda pokój z miejsca, w którym położył je rodzic. Samo wybiera kierunek.
Może zbliżyć się do zabawki.
Może zatrzymać się przed przeszkodą.
Może próbować przejść z dywanu na twardszą powierzchnię.
Może zmienić pozycję ciała po to, aby dostać się do przedmiotu znajdującego się wyżej.
Wszystkie te sytuacje są jednocześnie ćwiczeniem ruchu i uczeniem się właściwości przestrzeni.
Wstawanie i pionizacja zmieniają sposób działania
Wstawanie przy meblach jest jednym z bardziej spektakularnych etapów rozwoju ruchowego. Dziecko po raz pierwszy zaczyna utrzymywać ciało wysoko ponad podłożem i musi radzić sobie z zupełnie inną organizacją równowagi.
Początkowo bardzo mocno wykorzystuje ręce. Podciąga się, opiera o mebel i szeroko ustawia nogi. Z czasem coraz lepiej przenosi ciężar na kończyny dolne i potrafi przez chwilę stać przy mniejszym wsparciu.
Niezwykle ważne jest też to, czego rodzic często nie traktuje jak „umiejętności”: bezpieczne zejście z pozycji stojącej.
Dziecko musi nauczyć się ugiąć kolana, obniżyć środek ciężkości i wrócić na podłoże. To wymaga kontroli równie złożonej jak samo wstawanie.
Chodzenie nie zaczyna się od pierwszego kroku
Pierwszy krok jest symbolicznym momentem, ale z punktu widzenia rozwoju ruchowego jest tylko fragmentem procesu, który rozpoczął się znacznie wcześniej.
Dziecko musi wcześniej nauczyć się utrzymywać pozycję stojącą, przenosić ciężar z jednej nogi na drugą, przesuwać się bokiem przy meblach, odrywać jedną rękę od podporu i odzyskiwać równowagę po niewielkim wychyleniu.
Pierwsze samodzielne kroki są zwykle bardzo ostrożne. Dziecko porusza się na szerokiej podstawie, często trzyma ręce wysoko i wykonuje krótkie ruchy.
Dziś wiem, że nie jest to „nieprawidłowy chód”. To bardzo rozsądna strategia na etapie, kiedy układ nerwowy dopiero uczy się sterować całym ciałem w pionie.
Równowaga rozwija się przez doświadczenie
Z każdym kolejnym tygodniem chód staje się bardziej płynny. Dziecko potrafi zatrzymać się, zawrócić, schylić po przedmiot i znów się wyprostować. Zaczyna pokonywać nierówności i coraz lepiej dostosowuje długość kroku do powierzchni.
Ruch staje się mniej sztywny, ponieważ dziecko dysponuje coraz większą liczbą możliwych strategii.
To właśnie ten element szczególnie mnie zainteresował podczas czytania fachowej literatury: dojrzały ruch nie polega na wykonywaniu jednego idealnego wzorca, lecz na zdolności do dostosowania ruchu do sytuacji.
Upadki są częścią rozwoju kontroli ruchu
Jako mama miałam naturalną potrzebę chronienia dziecka przed każdym upadkiem. Z czasem zaczęłam jednak rozumieć, że drobne utraty równowagi w bezpiecznym otoczeniu również dostarczają informacji.
Jeśli dziecko wychyli się za daleko, przekonuje się, gdzie kończy się zakres stabilności.
Jeśli zbyt szybko zmieni kierunek podczas chodzenia, musi skorygować ruch.
Jeśli nieprawidłowo ustawi stopę na niewielkim stopniu, szuka kolejnego sposobu.
Oczywiście rolą rodzica jest zabezpieczenie realnych zagrożeń: schodów, ostrych krawędzi, niestabilnych mebli. Nie oznacza to jednak konieczności podtrzymywania dziecka przy każdej próbie wykonania nowego ruchu.
Rozwój motoryczny wymaga doświadczenia.
Swoboda ruchu jest ważniejsza niż ciągłe „ćwiczenie”
Jedną z najprostszych rzeczy, które zaczęłam doceniać, jest zwykła wolna przestrzeń na podłodze.
Małe dziecko nie potrzebuje przez cały dzień specjalnych ćwiczeń. Potrzebuje możliwości samodzielnego obracania się, podpierania, sięgania, przesuwania i wstawania.
Sprzęty takie jak leżaczki czy foteliki bywają praktyczne, ale jeśli dziecko spędza w nich dużą część czasu, ma mniej okazji do swobodnego organizowania własnego ruchu.
Dla rozwoju ruchowego bardzo ważna jest możliwość samodzielnego inicjowania aktywności. Dziecko decyduje, że chce sięgnąć, odwrócić albo podejść. Dzięki temu uczy się nie tylko samego ruchu, ale również planowania działania.
Nie warto przyspieszać etapów
Rodzice często bardzo czekają na kolejny etap i łatwo wtedy wejść w rolę osoby, która chce trochę pomóc rozwojowi.
Sadzanie dziecka, zanim samo potrafi usiąść.
Prowadzenie za ręce, zanim jest gotowe do samodzielnego chodzenia.
Ustawianie przy meblach, zanim samo zaczyna wstawać.
Z perspektywy dziecka takie działania mogą dostarczyć końcowej pozycji, ale pomijają część procesu, który prowadzi do tej pozycji.
A właśnie droga do umiejętności jest równie ważna jak sama umiejętność.
Przejście do siadu ćwiczy rotację i kontrolę tułowia.
Wstawanie uczy przenoszenia ciężaru.
Schodzenie do niższej pozycji rozwija kontrolę ruchu przeciw grawitacji.
Dlatego dziś bardziej ufam czasowi i możliwości swobodnego działania niż przyspieszaniu kolejnych etapów.
Rozwój ruchowy jest związany z poznawaniem świata
Ruch nigdy nie rozwija się w izolacji.
Dziecko zaczyna chodzić i nagle może samodzielnie dotrzeć do kolejnego pokoju. Może zmienić miejsce obserwacji. Może przynieść rodzicowi przedmiot. Może wejść pod stół albo spróbować dosięgnąć czegoś znajdującego się wyżej.
Każda nowa umiejętność ruchowa zwiększa liczbę doświadczeń poznawczych.
Dziecko odkrywa zależność:
„jeśli podejdę, zobaczę więcej”,
„jeśli przesunę przedmiot, znajdę to, co jest za nim”,
„jeśli wejdę wyżej, mogę dosięgnąć nowego miejsca”.
Dlatego rozwój ruchowy dziecka jest jednym z najważniejszych elementów szerszego rozwoju dziecka – wpływa na poznawanie przestrzeni, samodzielność i możliwości kontaktu z otoczeniem.
Rozwój ruchowy nie kończy się na chodzeniu
Kiedy dziecko zaczyna chodzić, łatwo pomyśleć, że najważniejszy etap ruchowy został zakończony. W rzeczywistości dopiero wtedy zaczyna się intensywne doskonalenie bardziej złożonych umiejętności.
Dziecko uczy się chodzić szybciej.
Zaczyna biegać.
Próbuje wchodzić po schodach.
Kopie piłkę.
Uczy się skakać.
Pokonuje przeszkody.
Każda z tych czynności wymaga nowego poziomu kontroli równowagi i przewidywania ruchu.
Bieg nie jest po prostu szybszym chodzeniem. Skok wymaga oderwania obu stóp od podłoża i przygotowania do lądowania. Schody wymagają oceny wysokości i przeniesienia ciężaru na jedną nogę.
Rozwój ruchowy trwa więc długo po pierwszych krokach.
Jak obserwować rozwój ruchowy dziecka bez porównywania go bez końca
Jedną z najważniejszych rzeczy, których nauczyłam się jako mama zainteresowana rozwojem dziecka, jest to, że tempo nie jest jedyną informacją.
Znacznie ważniejsze jest obserwowanie, czy dziecko rozwija coraz większy repertuar ruchów.
Czy używa obu stron ciała?
Czy potrafi samodzielnie zmieniać pozycję?
Czy ruch staje się coraz bardziej kontrolowany?
Czy próbuje nowych sposobów działania?
Czy potrafi dostosować ruch do przeszkody albo innej powierzchni?
Dwoje dzieci może dojść do podobnej umiejętności w trochę innym czasie i inną drogą. Nie oznacza to, że jedno rozwija się prawidłowo, a drugie nie.
Warto jednak zachować czujność wtedy, gdy rozwój wyraźnie się zatrzymuje, dziecko stale wykorzystuje tylko jedną stronę ciała, jego repertuar ruchów jest bardzo ograniczony albo traci wcześniej posiadaną umiejętność. W takich sytuacjach konsultacja z pediatrą lub fizjoterapeutą dziecięcym pozwala ocenić rozwój jako całość.
Rozwój ruchowy dziecka – więcej obserwacji, mniej pośpiechu
Dziś, patrząc na rozwój ruchowy, nie myślę już przede wszystkim o tym, kiedy dziecko „powinno” coś zrobić.
Bardziej interesuje mnie, jak wykorzystuje ciało.
Jak przenosi ciężar.
Jak odzyskuje równowagę.
Jak uczy się reagować na nowe podłoże.
Jak ruch pozwala mu dotrzeć do kolejnego celu.
To zmienia sposób patrzenia na wszystkie kamienie milowe. Pierwszy obrót, siad czy krok nadal są ważnymi chwilami, ale przestają być osobnymi punktami do odhaczenia.
Stają się kolejnymi etapami jednego procesu: dziecko stopniowo uczy się kontrolować własne ciało i wykorzystywać ruch do samodzielnego działania w świecie.
I właśnie to wydaje mi się najważniejsze. Rozwój ruchowy nie polega na zdobyciu jak największej liczby umiejętności w jak najkrótszym czasie. Polega na budowaniu coraz bardziej elastycznej, świadomej i skutecznej kontroli ciała.
Rozwój ruchowy dziecka – jak dojrzewa ciało, równowaga i kontrola ruchu
Kiedy zostałam mamą, łatwo było mi wpaść w sposób myślenia, który zna chyba większość rodziców: kiedy dziecko powinno się obrócić, kiedy usiąść, kiedy raczkować i kiedy zrobić pierwszy krok. Im więcej jednak czytałam literatury dotyczącej rozwoju niemowląt i małych dzieci, tym wyraźniej widziałam, że rozwój ruchowy dziecka nie jest prostą listą umiejętności zdobywanych jedna po drugiej. To proces stopniowego organizowania całego ciała.
Dziecko nie uczy się osobno obracania, siedzenia czy chodzenia. Każda kolejna forma ruchu powstaje dzięki współpracy układu nerwowego, mięśni, zmysłu równowagi, wzroku, czucia głębokiego i doświadczeń zdobywanych podczas codziennej aktywności. Zanim niemowlę samodzielnie usiądzie, przez wiele tygodni uczy się stabilizować głowę i tułów. Zanim zacznie chodzić, musi nauczyć się przenosić ciężar ciała, odzyskiwać równowagę i dostosowywać napięcie mięśni do zmieniającej się pozycji.
Dlatego rozwój ruchowy warto obserwować nie jak wyścig do kolejnych kamieni milowych, lecz jak coraz lepszą kontrolę ciała w przestrzeni.
Czym właściwie jest rozwój ruchowy dziecka
Rozwój ruchowy obejmuje zmiany w sposobie, w jaki dziecko kontroluje własne ciało i wykorzystuje ruch do działania. Początkowo ruchy noworodka są w dużej mierze zależne od niedojrzałości układu nerwowego, odruchów i spontanicznej aktywności. W kolejnych miesiącach coraz większą rolę zaczyna odgrywać świadoma kontrola postawy oraz ruch skierowany na określony cel.
Najbardziej widoczne są oczywiście duże umiejętności ruchowe:
podnoszenie głowy, obracanie się, siadanie, przemieszczanie po podłodze, wstawanie i chodzenie.
Jednak pod powierzchnią każdej z tych umiejętności zachodzi wiele mniej widocznych procesów. Dziecko uczy się stabilizować tułów, kontrolować ustawienie miednicy, przenosić ciężar z jednej strony ciała na drugą, podpierać się rękami, reagować na utratę równowagi i przewidywać, jak zmieni się położenie ciała po wykonaniu ruchu.
Właśnie dlatego dwójka zdrowych dzieci może osiągnąć ten sam cel w nieco inny sposób. Jedno niemowlę długo ćwiczy obracanie się i szybko zaczyna pełzać. Inne przez dłuższy czas pozostaje w pozycji siedzącej, zanim zacznie sprawnie przemieszczać się na czworakach. Kolejność pewnych etapów ma znaczenie, ale rozwój nie przebiega według jednego identycznego scenariusza.
Układ nerwowy nie rozwija ruchu w oderwaniu od ciała
Ruch często opisuje się tak, jakby mózg wydawał polecenia mięśniom, a ciało jedynie je wykonywało. W rzeczywistości relacja jest znacznie bardziej dynamiczna.
Układ nerwowy stale otrzymuje informacje o położeniu ciała. Wzrok mówi dziecku, gdzie znajduje się interesująca zabawka. Układ przedsionkowy informuje o zmianach położenia głowy i przyspieszeniu. Receptory znajdujące się w mięśniach i stawach przekazują dane o ułożeniu kończyn. Skóra dostarcza informacji o kontakcie z podłożem.
Dopiero połączenie tych sygnałów pozwala dziecku odpowiedzieć ruchem.
Dlatego rozwój ruchowy jest jednocześnie rozwojem czucia własnego ciała.
Niemowlę stopniowo odkrywa, że może oprzeć się na przedramieniu, aby uwolnić drugą rękę. Że przesunięcie ciężaru na jedną stronę ułatwia obrót. Że zbyt gwałtowne wychylenie w pozycji siedzącej prowadzi do utraty równowagi.
Z czasem ruch przestaje być jedynie reakcją. Staje się przewidywanym działaniem.
Pierwsze miesiące – najpierw kontrola głowy i osi ciała
Noworodek nie potrafi stabilnie kontrolować pozycji głowy względem tułowia. Nie jest to brak siły w prostym znaczeniu tego słowa. Układ nerwowy dopiero uczy się koordynować wiele mięśni jednocześnie i dostosowywać ich napięcie do pozycji ciała.
W pierwszych tygodniach szczególnie ważna jest stopniowa poprawa kontroli głowy.
Podczas leżenia na brzuchu niemowlę zaczyna na krótko ją unosić. Z czasem potrafi utrzymywać ją coraz wyżej i dłużej. Podpór początkowo jest niewielki i niestabilny, później coraz bardziej opiera się na przedramionach.
To niepozorny etap, ale przygotowuje fundament dla dalszego rozwoju.
Kontrola głowy wpływa później na:
orientowanie wzroku,
stabilizację tułowia,
używanie rąk,
obracanie się,
siadanie,
równowagę.
Właśnie dlatego codzienna możliwość swobodnego ruchu na podłożu ma tak duże znaczenie.
Leżenie na brzuchu nie jest ćwiczeniem kulturystycznym
Rodzice często słyszą o potrzebie układania niemowlęcia na brzuchu. Łatwo jednak potraktować tę aktywność jak obowiązkowy trening odmierzany stoperem.
Znacznie lepiej rozumieć ją jako okazję do zdobywania doświadczenia ruchowego.
Dziecko w pozycji na brzuchu doświadcza działania grawitacji w inny sposób niż podczas leżenia na plecach. Musi unieść głowę, wykorzystać kończyny górne do podporu i stopniowo nauczyć się stabilizować obręcz barkową oraz tułów.
Nie każde niemowlę od razu lubi tę pozycję. Początkowo może wytrzymywać w niej bardzo krótko. Zwykle bardziej praktyczne od jednego długiego „treningu” są częste, krótkie okazje do aktywności w ciągu dnia, kiedy dziecko jest przytomne i obserwowane przez dorosłego.
Możliwość ruchu na twardym, stabilnym podłożu jest pod tym względem bardzo cenna. Miękkie materace, głębokie siedziska czy długie przebywanie w urządzeniach ograniczających swobodę ruchu zmieniają warunki, w których dziecko może eksperymentować z własnym ciałem.
Ręce przestają być tylko częścią podporu
W pierwszych miesiącach życia rozwój kontroli tułowia zaczyna stopniowo zmieniać również możliwości używania rąk.
Dziecko początkowo wykonuje wiele spontanicznych ruchów kończynami. Później coraz częściej kieruje rękę w stronę interesującego obiektu.
Sięganie po zabawkę wymaga jednak znacznie więcej niż samego ruchu ramienia.
Tułów musi pozostać wystarczająco stabilny.
Głowa musi być kontrolowana.
Wzrok ocenia położenie przedmiotu.
Ramię i dłoń muszą zostać skierowane w odpowiednie miejsce.
Jeżeli dziecko sięga podczas leżenia na brzuchu, dodatkowo musi przenieść część ciężaru ciała na drugą kończynę.
Dlatego rozwój precyzyjnych ruchów ręki jest silnie związany z rozwojem całej postawy.
Można powiedzieć, że stabilność jednej części ciała pozwala zwiększać swobodę innej.
Obracanie się – pierwsza duża zmiana położenia ciała
Obrót z pleców na brzuch lub z brzucha na plecy jest dla rodzica spektakularnym wydarzeniem, ale dla dziecka stanowi wynik wcześniejszego gromadzenia wielu doświadczeń.
Aby wykonać kontrolowany obrót, trzeba nauczyć się zmieniać położenie głowy, obręczy barkowej, tułowia i miednicy.
Niektóre pierwsze obroty mogą pojawić się przypadkowo. Dziecko przesuwa ciężar ciała, traci stabilność i przetacza się. Z czasem ruch staje się jednak coraz bardziej celowy.
To ważna różnica.
Przypadkowa zmiana pozycji nie jest tym samym co umiejętność świadomego rozpoczęcia ruchu i jego kontrolowania.
Kiedy niemowlę opanuje obracanie się, jego świat wyraźnie się powiększa. Nie musi już czekać, aż dorosły zmieni jego pozycję. Samo może zdecydować, że chce zobaczyć coś znajdującego się z boku albo sięgnąć po zabawkę.
Rozwój ruchowy zaczyna więc zwiększać również możliwości poznawcze.
Pozycja siedząca powstaje z kontroli, a nie z posadzenia dziecka
Siadanie jest jednym z etapów, wokół których powstało szczególnie wiele rodzicielskich nieporozumień.
Dziecko może być w stanie utrzymać pozycję siedzącą wcześniej, jeżeli dorosły je w niej ustawi. Nie oznacza to jednak, że potrafi samodzielnie usiąść.
To bardzo ważne rozróżnienie.
Utrzymanie pozycji oraz samodzielne przejście do pozycji są różnymi umiejętnościami.
Kiedy dziecko samo zaczyna siadać, musi rozwiązać problem ruchowy: jak przejść z leżenia lub podporu do wyższej pozycji bez utraty kontroli nad ciałem.
Najczęściej wymaga to rotacji tułowia, podporu ręką i odpowiedniego ustawienia miednicy.
Samodzielny siad nie jest więc tylko kolejnym punktem w tabeli rozwoju. Pokazuje, że dziecko osiągnęło nowy poziom kontroli posturalnej.
W pozycji siedzącej ręce mogą zostać wykorzystane do zupełnie nowych działań. Dziecko może obracać przedmiot, przekładać go z ręki do ręki, uderzać nim o podłoże czy manipulować zabawkami znajdującymi się przed nim.
Zmiana pozycji ciała otwiera nowy zakres aktywności poznawczej.
Czy dziecko musi raczkować
Raczkowanie często przedstawiane jest jako obowiązkowy etap rozwoju. Rzeczywistość jest bardziej złożona.
Nie wszystkie prawidłowo rozwijające się dzieci przemieszczają się w identyczny sposób przed rozpoczęciem chodzenia. Niektóre pełzają, inne poruszają się na czworakach, jeszcze inne wykorzystują przez pewien czas inne strategie.
Nie oznacza to, że ruch na czworakach jest nieważny.
Wręcz przeciwnie – jest niezwykle ciekawą formą koordynacji.
Dziecko musi utrzymywać tułów ponad podłożem, przenosić ciężar pomiędzy czterema punktami podporu i koordynować ruchy kończyn. Podczas typowego raczkowania pojawia się naprzemienna organizacja ruchu: przesunięcie jednej ręki współpracuje z ruchem przeciwnej nogi.
Dzięki temu dziecko zdobywa doświadczenie związane z przenoszeniem ciężaru, stabilizacją tułowia i kontrolą równowagi podczas przemieszczania.
Nie ma jednak sensu traktować raczkowania jak egzaminu, którego niezaliczenie automatycznie oznacza zaburzenie rozwoju.
Znacznie ważniejsza jest obserwacja całego profilu ruchowego dziecka.
Ruch po podłodze jest laboratorium rozwoju
Patrząc na niemowlę przemieszczające się po pokoju, łatwo widzieć tylko cel: dotrzeć do zabawki.
Dla dziecka sama droga jest jednak ogromnym doświadczeniem.
Trzeba ocenić odległość.
Wybrać kierunek.
Dostosować ruch do powierzchni.
Zatrzymać się przy przeszkodzie.
Ominąć nogę stołu.
Zmienić pozycję ciała.
To właśnie podczas takiej swobodnej aktywności dziecko uczy się zależności pomiędzy własnym ruchem a otoczeniem.
Dywan zachowuje się inaczej niż gładka podłoga.
Niski próg wymaga zmiany strategii.
Poduszka zmienia stabilność podłoża.
Przedmiot znajdujący się trochę za daleko może sprowokować próbę wykonania nowego ruchu.
Rozwój ruchowy potrzebuje więc nie tylko czasu. Potrzebuje możliwości działania.
Wstawanie – pion zmienia wszystko
Przejście do pozycji stojącej jest kolejną ogromną reorganizacją.
Środek ciężkości znajduje się wyżej, powierzchnia podporu staje się znacznie mniejsza, a utrzymanie równowagi wymaga dokładniejszej kontroli całego ciała.
Pierwsze wstawanie często odbywa się przy meblach.
Dziecko wykorzystuje ręce, podciąga się i stopniowo prostuje nogi. Z czasem coraz mniej polega na sile kończyn górnych, a bardziej na kontroli nóg i tułowia.
Samo stanie nie oznacza jeszcze gotowości do samodzielnego chodzenia.
Dziecko musi nauczyć się również:
przenosić ciężar z jednej nogi na drugą,
obracać tułów,
schylać się,
ponownie prostować,
kontrolować utratę równowagi,
bezpiecznie wracać na podłoże.
Właśnie dlatego etap chodzenia bokiem przy meblach jest tak interesujący. Dziecko ćwiczy przenoszenie ciężaru na jedną kończynę, aby drugą móc przesunąć.
To mechanizm konieczny później przy każdym kroku.
Pierwsze kroki są niestabilne z dobrego powodu
Pierwszy samodzielny chód dziecka bardzo różni się od chodu dorosłego.
Nogi są zwykle ustawione szerzej, kroki krótsze, a ręce często uniesione wysoko. Tułów może wykonywać większe ruchy, a dziecko regularnie traci równowagę.
Nie jest to „zły chód”, który trzeba natychmiast poprawiać.
To rozsądna strategia niedoświadczonego układu ruchu.
Szerzej ustawione stopy zwiększają powierzchnię podparcia. Uniesione ręce pomagają stabilizować ciało. Krótkie kroki ograniczają czas, podczas którego ciężar spoczywa głównie na jednej nodze.
Wraz z doświadczeniem chód staje się bardziej ekonomiczny.
Dziecko stopniowo:
zwęża podstawę podporu,
wydłuża krok,
lepiej kontroluje ruch tułowia,
swobodniej pracuje rękami,
coraz sprawniej zatrzymuje się i zmienia kierunek.
Nauka chodzenia nie kończy się więc w dniu wykonania pierwszych trzech kroków. To początek długiego okresu doskonalenia równowagi.
Upadanie również jest częścią nauki ruchu
Rodzic naturalnie chce chronić dziecko przed upadkiem. Jednak całkowite wyeliminowanie drobnych utrat równowagi nie jest ani możliwe, ani potrzebne.
Dziecko uczy się ruchu również wtedy, gdy strategia okazuje się nieskuteczna.
Jeżeli wychyli się za daleko w pozycji siedzącej, otrzymuje informację o granicy stabilności.
Jeżeli podczas chodzenia zbyt szybko zmieni kierunek, doświadcza konsekwencji utraty równowagi.
Jeżeli niewłaściwie ustawi stopę podczas wchodzenia na niski stopień, musi poszukać innego rozwiązania.
Oczywiście rolą dorosłego jest stworzenie bezpiecznego środowiska do eksperymentowania, a nie narażanie dziecka na niebezpieczne upadki. Istnieje jednak zasadnicza różnica pomiędzy zabezpieczeniem schodów a podtrzymywaniem dziecka przy każdym kroku.
Rozwój ruchowy dziecka potrzebuje swobody
Im więcej czytałam o rozwoju motorycznym, tym bardziej zaczęłam doceniać coś bardzo prostego: dziecko potrzebuje czasu na podłodze.
Nie wymaga ciągłego „ćwiczenia”.
Potrzebuje możliwości:
obracania się,
sięgania,
podpierania,
przesuwania,
wstawania,
upadania na bezpieczne podłoże,
ponawiania próby.
Dorosły może stworzyć warunki, ale nie może wykonać procesu uczenia za dziecko.
Zbyt dużo czasu spędzanego w leżaczkach, fotelikach, bujaczkach i innych urządzeniach ograniczających spontaniczną zmianę pozycji zmniejsza liczbę okazji do samodzielnego działania. Takie sprzęty mogą mieć swoje praktyczne zastosowanie, ale nie powinny zastępować swobodnej aktywności.
Rozwój ruchowy nie potrzebuje najbardziej skomplikowanych zabawek. Bardzo często najbardziej wartościowym „sprzętem” jest stabilna podłoga, trochę miejsca i ciekawy obiekt znajdujący się w odpowiedniej odległości.
Nie przyspieszać tego, do czego ciało jeszcze nie doszło
Rodzicielskie oczekiwanie na kolejny etap może prowadzić do prób pomagania dziecku bardziej, niż rzeczywiście potrzebuje.
Podciąganie za ręce do chodzenia, ustawianie przy meblach, sadzanie zanim dziecko samo osiąga pozycję siedzącą czy intensywne „trenowanie” konkretnej umiejętności może sprawiać wrażenie wspierania rozwoju.
W rzeczywistości najważniejsze pytanie brzmi: czy dziecko samo organizuje ten ruch?
Jeśli dorosły ustawia ciało w pozycji, do której niemowlę nie potrafi jeszcze samodzielnie dojść, daje mu gotowy efekt bez całego procesu dochodzenia.
Tymczasem właśnie proces jest najcenniejszy.
Droga od podporu do siadu rozwija kontrolę tułowia.
Droga od klęku do stania uczy przenoszenia ciężaru.
Przejście z pozycji stojącej z powrotem na podłogę ćwiczy kontrolę ekscentryczną mięśni i równowagę.
Ruch nie jest tylko końcową pozą.
Chodzik nie uczy naturalnego chodzenia
Klasyczny chodzik, w którym dziecko siedzi w konstrukcji na kółkach i odpycha się stopami, może dawać wrażenie szybszego zdobywania samodzielności. Dziecko rzeczywiście przemieszcza się po pomieszczeniu, ale warunki tego ruchu bardzo różnią się od naturalnej nauki chodzenia.
Urządzenie stabilizuje ciało i zmienia sposób przenoszenia ciężaru.
Dziecko nie musi w taki sam sposób kontrolować równowagi ani odzyskiwać jej po wychyleniu.
Co więcej, chodziki zwiększają ryzyko wypadków, między innymi przez możliwość szybkiego dotarcia do schodów czy przedmiotów normalnie znajdujących się poza zasięgiem.
Znacznie więcej informacji o własnym ciele dziecko zdobywa, poruszając się samodzielnie przy stabilnych meblach i stopniowo odrywając od nich ręce.
Bose stopy są bardzo ciekawym narzędziem sensorycznym
Stopa dziecka nie jest wyłącznie podstawą, na której później zakłada się but.
Jest również bogatym źródłem informacji sensorycznych.
Kontakt z podłożem informuje o jego twardości, fakturze i nachyleniu. Palce uczestniczą w stabilizacji, a cała stopa dostosowuje się do zmian powierzchni.
Dlatego w bezpiecznych warunkach domowych możliwość poruszania się boso daje dziecku dużo informacji o podłożu.
But ma przede wszystkim chronić stopę wtedy, gdy warunki tego wymagają.
Pierwsze obuwie nie musi „uczyć” dziecka chodzić. Chód rozwija się dzięki pracy układu nerwowego, mięśni, równowagi i doświadczeniu ruchowemu.
Rozwój ruchowy nie jest oddzielony od rozwoju poznawczego
Kiedy dziecko zaczyna się przemieszczać, zmienia się znacznie więcej niż jego motoryka.
Niemowlę, które wcześniej obserwowało przedmiot z miejsca, może teraz samodzielnie do niego dotrzeć.
Może sprawdzić, co znajduje się za fotelem.
Może podejść do rodzica.
Może zmienić punkt obserwacji pokoju.
Ruch zmienia więc zakres informacji dostępnych dziecku.
Zwiększa liczbę możliwych doświadczeń przyczynowo-skutkowych.
Dziecko zaczyna odkrywać:
jeśli popchnę – przedmiot się przesunie,
jeśli wejdę pod stół – przestrzeń staje się niższa,
jeśli obiekt jest wysoko – muszę zmienić pozycję ciała,
jeśli powierzchnia jest śliska – muszę poruszać się inaczej.
Rozwój ruchowy i poznawczy są więc ze sobą bardzo mocno splecione.
Mowa, gest i ruch również rozwijają się we wspólnym ciele
Także rozwój komunikacji nie odbywa się w całkowitym oderwaniu od motoryki.
Zanim dziecko wypowie wiele słów, komunikuje się ruchem.
Wyciąga ręce.
Odwraca głowę.
Wskazuje.
Podaje przedmiot.
Przynosi coś rodzicowi.
Gest wskazywania wymaga przecież kontroli ręki, stabilnej pozycji ciała i skierowania uwagi na określony obiekt.
Nie oznacza to, że określone ćwiczenia ruchowe bezpośrednio „wywołują mowę”. Tego rodzaju uproszczenia bywają kuszące, ale rozwój dziecka jest bardziej złożony.
Znacznie trafniej powiedzieć, że motoryka, poznanie i komunikacja korzystają ze wspólnie rozwijającego się organizmu i doświadczenia.
Każde dziecko ma własne tempo, ale nie wszystko jest tylko „indywidualnym tempem”
Rodzice często słyszą: „każde dziecko rozwija się w swoim tempie”. To prawda, ale zdanie to nie powinno służyć do ignorowania niepokojących sygnałów.
Zakres prawidłowej zmienności jest szeroki.
Jedno dziecko zacznie samodzielnie chodzić wcześniej, inne później.
Jedno długo będzie raczkować, inne stosunkowo szybko przejdzie do pozycji stojącej.
Nie należy więc porównywać dzieci co do tygodnia.
Warto natomiast zwracać uwagę na jakość i kierunek rozwoju.
Czy pojawiają się nowe możliwości?
Czy dziecko coraz lepiej kontroluje ciało?
Czy wykorzystuje obie strony?
Czy jego repertuar ruchów się powiększa?
Czy potrafi dostosowywać ruch do różnych sytuacji?
To często bardziej informacyjne niż samo pytanie, czy osiągnęło już konkretny kamień milowy.
Asymetria – kiedy warto przyjrzeć się ruchowi uważniej
Niewielkie różnice w sposobie używania ciała mogą pojawiać się okresowo. Jednak utrwalona, wyraźna asymetria jest czymś, co warto obserwować.
Jeśli niemowlę konsekwentnie obraca głowę niemal wyłącznie w jedną stronę, stale wykorzystuje jedną kończynę w sposób wyraźnie różniący się od drugiej albo porusza się bardzo asymetrycznie, warto omówić to ze specjalistą.
Szczególnie w pierwszym roku życia bardzo wczesna dominacja jednej ręki nie powinna być automatycznie interpretowana jako „dziecko będzie praworęczne”.
Wyraźna preferencja jednej strony na etapie, kiedy ręce powinny być wykorzystywane stosunkowo symetrycznie, może wymagać oceny.
Rodzic nie musi samodzielnie diagnozować przyczyny. Jego rola polega przede wszystkim na zauważeniu powtarzającego się wzorca.
Utrata wcześniej zdobytej umiejętności wymaga konsultacji
Jednym z ważniejszych sygnałów ostrzegawczych w rozwoju dziecka jest utrata wcześniej stabilnie posiadanej umiejętności.
Jeżeli dziecko potrafiło wykonywać określoną czynność, a następnie przestaje ją wykonywać i nie można tego wyjaśnić chwilowym osłabieniem, chorobą czy zmianą zainteresowania, warto skonsultować sytuację z lekarzem.
Rozwój nie zawsze przebiega równomiernie. Dziecko może przez pewien czas mniej interesować się jedną aktywnością, ponieważ intensywnie ćwiczy inną.
Prawdziwy regres jest jednak czymś innym niż chwilowe przesunięcie uwagi.
Dlatego obserwując rozwój ruchowy, warto patrzeć nie tylko na pojawianie się nowych umiejętności, lecz również na zachowanie wcześniej zdobytych.
Wcześniak ma inną linię czasu
W przypadku dzieci urodzonych przedwcześnie podczas oceny rozwoju w pierwszych latach bierze się pod uwagę wiek skorygowany.
Jeżeli dziecko przyszło na świat kilka tygodni przed planowanym terminem porodu, porównywanie jego umiejętności wyłącznie z wiekiem liczonym od dnia narodzin może prowadzić do niepotrzebnego niepokoju.
Układ nerwowy wcześniaka miał po prostu krótszy czas rozwoju wewnątrzmacicznego.
Dlatego ocenę etapów rozwoju warto prowadzić wspólnie z pediatrą lub specjalistami sprawującymi opiekę nad dzieckiem, uwzględniając przebieg ciąży, porodu i okresu noworodkowego.
Co naprawdę może zrobić rodzic
Najbardziej zaskakujące jest chyba to, że wspieranie rozwoju ruchowego często polega bardziej na nieprzeszkadzaniu niż na intensywnym trenowaniu.
Rodzic może:
zapewnić bezpieczną przestrzeń na podłodze,
umożliwiać częste zmiany pozycji,
proponować interesujące przedmioty w zasięgu wymagającym niewielkiego wysiłku,
ograniczać niepotrzebny czas w urządzeniach unieruchamiających ciało,
pozwalać dziecku samodzielnie próbować,
obserwować sposób poruszania się,
reagować wtedy, gdy pojawiają się wyraźne nieprawidłowości.
Nie trzeba przy tym tworzyć domowej sali rehabilitacyjnej.
Zdrowe dziecko posiada ogromną wewnętrzną motywację do ruchu. Interesuje je twarz rodzica, zabawka, nowy przedmiot, przestrzeń za drzwiami czy możliwość dotarcia w inne miejsce.
Ruch jest narzędziem poznawania świata.
Kiedy warto zapytać pediatrę lub fizjoterapeutę dziecięcego
Internetowe tabele rozwojowe mogą być pomocne orientacyjnie, ale nie zastępują oceny konkretnego dziecka.
Warto skonsultować rozwój ruchowy, jeśli rodzic zauważa między innymi:
wyraźne i utrwalone różnice pomiędzy stronami ciała,
bardzo ograniczony repertuar ruchów,
nietypowo małą aktywność,
wyjątkowo duże trudności z kontrolą głowy lub postawy,
wyraźnie nietypowe napięcie ciała,
brak kolejnych zmian rozwojowych przez dłuższy czas,
utratę wcześniej posiadanych umiejętności.
Nie oznacza to automatycznie choroby.
Ocena specjalisty pozwala odróżnić indywidualny wariant rozwoju od sytuacji wymagającej dalszej obserwacji lub wsparcia.
Warto również pamiętać, że pojedynczy objaw wyrwany z kontekstu może niewiele znaczyć. Rozwój ruchowy zawsze ocenia się jako całość.
Rozwój ruchowy po pierwszych krokach dopiero przyspiesza
Rodzic może odnieść wrażenie, że pierwszy rok życia kończy najważniejszy etap motoryki. Tymczasem samodzielne chodzenie otwiera dopiero kolejną fazę.
Małe dziecko zaczyna:
chodzić coraz szybciej,
zatrzymywać się,
zmieniać kierunek,
schylać się po przedmiot,
wstawać bez podparcia,
wchodzić na niewielkie przeszkody,
próbować biegu,
wchodzić po schodach,
kopać piłkę,
skakać.
Każda z tych aktywności wymaga kolejnej reorganizacji równowagi.
Bieg nie jest po prostu szybszym chodzeniem. Pojawia się faza, w której obie stopy na moment tracą kontakt z podłożem.
Skok wymaga wytworzenia odpowiedniej siły, oderwania obu nóg i przygotowania do lądowania.
Schody wymagają oceny wysokości stopnia oraz przeniesienia ciężaru ciała na jedną kończynę.
Rozwój ruchowy trwa więc przez całe dzieciństwo.
Plac zabaw jest miejscem rozwiązywania problemów ruchowych
Dobrze dobrany plac zabaw pokazuje, jak złożona staje się motoryka starszego dziecka.
Drabinka wymaga chwytu, podciągania, koordynacji rąk i nóg oraz planowania kolejnego ruchu.
Huśtawka dostarcza intensywnych informacji z układu przedsionkowego.
Nierówna powierzchnia wymaga ciągłej korekty równowagi.
Wejście na podest zmusza do oceny odległości i wysokości.
Dlatego zabawa ruchowa jest czymś znacznie bogatszym niż „spalanie energii”.
Dziecko podczas niej uczy się oceniać możliwości własnego ciała.
Z czasem zaczyna rozumieć, na jaki stopień potrafi wejść, jak szybko może zbiec i kiedy musi użyć rąk.
To rozwój coraz lepszego dopasowania działania do własnych możliwości.
Nie każde potknięcie oznacza niezgrabność
Małe dzieci często się przewracają.
Ich proporcje ciała różnią się od proporcji dorosłego, kontrola równowagi nadal dojrzewa, a jednocześnie nieustannie próbują nowych aktywności.
Dziecko, które zaczyna biegać, nie ma jeszcze doświadczenia dorosłego biegacza.
Dziecko uczące się schodów dopiero poznaje, jak wysoko trzeba unieść stopę.
Dlatego liczba drobnych potknięć sama w sobie nie świadczy o zaburzeniu.
Znów ważniejszy jest kierunek zmian.
Czy wraz z doświadczeniem ruch staje się bardziej kontrolowany?
Czy dziecko radzi sobie w coraz większej liczbie sytuacji?
Czy potrafi uczyć się na podstawie wcześniejszych prób?
Ruch rozwija się dzięki zmienności
Jako rodzicowi łatwo było mi początkowo myśleć, że prawidłowy ruch powinien od początku wyglądać idealnie.
Literatura dotycząca rozwoju motorycznego pokazuje jednak coś bardzo ciekawego: zmienność jest potrzebna.
Dziecko próbuje wielu sposobów rozwiązania tego samego problemu.
Raz sięga ręką z jednej pozycji, innym razem z drugiej.
Próbuje wstać przez klęk, potem wykorzystuje inną podporę.
Zmienia długość kroku.
Dostosowuje ustawienie stóp.
Nie wszystkie próby są równie skuteczne.
Dzięki temu układ nerwowy otrzymuje ogromną ilość informacji o tym, które strategie działają najlepiej w określonych warunkach.
Dojrzała kontrola ruchu nie polega więc na wykonywaniu jednego sztywnego wzorca. Polega na zdolności do dostosowania ruchu do sytuacji.
Na mokrej trawie poruszamy się inaczej niż po suchej podłodze.
Po schodach idziemy inaczej niż po płaskim chodniku.
Duży przedmiot podnosimy inaczej niż małą zabawkę.
Dziecko stopniowo buduje właśnie taki elastyczny repertuar.
Rozwój ruchowy dziecka – mniej porównywania, więcej obserwacji
Najważniejsza rzecz, którą wyniosłam z czytania o rozwoju ruchowym dzieci, jest zaskakująco prosta.
Nie wystarczy wiedzieć, kiedy pojawia się określona umiejętność.
Znacznie ciekawsze jest pytanie, jak dziecko do niej dochodzi.
Czy potrafi coraz lepiej stabilizować ciało?
Czy wykorzystuje obie strony?
Czy samodzielnie zmienia pozycję?
Czy szuka nowych sposobów przemieszczania się?
Czy repertuar jego ruchów staje się bogatszy?
Czy potrafi dostosować działanie do podłoża, przeszkody i odległości?
Tak patrzony rozwój ruchowy przestaje być tabelą terminów.
Staje się historią stopniowego opanowywania własnego ciała.
Od pierwszej próby uniesienia ciężkiej głowy, przez obrót, podpór i siad, aż po bieg, skok i wejście na drabinkę dziecko rozwiązuje kolejne problemy związane z grawitacją, równowagą i przestrzenią.
Rodzic nie musi tych rozwiązań dziecku podawać.
Może zrobić coś równie ważnego: stworzyć mu bezpieczne warunki, obserwować i pozwolić próbować.
Bo prawidłowy rozwój ruchowy dziecka nie polega na jak najszybszym zdobyciu wszystkich umiejętności. Polega na tym, że ciało stopniowo staje się coraz lepiej kontrolowanym narzędziem poznawania świata.